Rząd potrzebuje pożyczyć zawrotną kwotę. Kto to sfinansuje?

Przy rekordowo wysokiej podaży rządowego długu w przyszłym roku, być może zabraknie chętnych na zakup po rozsądnej cenie. Ekonomiści szacują, że ubytek popytu może sięgnąć ok. 60 mld złotych.

Aktualizacja: 01.09.2023 06:19 Publikacja: 01.09.2023 03:00

Na razie rynki nie zareagowały na rządowe plany,

Na razie rynki nie zareagowały na rządowe plany,

Foto: PAP/Rafał Guz

Potrzeby pożyczkowe budżetu państwa mają być w przyszłym roku rekordowo wysokie – wynika z projektu ustawy budżetowej na 2024 r. przyjętej tydzień temu przez rząd. Potrzeby brutto zaplanowano bowiem aż na ok. 420 mld zł. Dla porównania – plan na 2023 r. to 290 mld zł, a wykonanie w 2022 r. – 163 mld zł.

Trudne pożyczanie

Na tak ogromne potrzeby pożyczkowe brutto składają się wysoka wartość skarbowych papierów wartościowych, które zapadają w 2024 r. i trzeba je po prostu wykupić (to aż 145 mld zł). A także największe od trzech dekad bieżące potrzeby budżetu państwa – czyli 225 mld zł (z czego 165 mld zł to sam deficyt budżetowy) – wynika ze szczegółów projektu przyszłorocznej ustawy budżetowej.

Na razie rynki w zasadzie nie zareagowały na te rządowe plany, ale jak ostrzega Piotr Bielski, główny ekonomista Santander Bank Polska, proces finansowania potrzeb pożyczkowych w 2024 r. może być znacznie trudniejszy niż w poprzednich latach. I ocenia, że ze strony inwestorów może zabraknąć popytu nawet na ok. 60 mld zł.

– Finansowanie budżetowych potrzeb pożyczkowych w 2024 r. będzie w ogromnej mierze zależało od inwestorów zagranicznych – analizuje z kolei Adam Antoniak, ekonomista Banku Pekao.

Czytaj więcej

Budżet 2024: zadłużenie państwa przebije 2 bln zł

Ryzyko przeceny polskiego długu

To niezbyt pomyślne prognozy, ponieważ w sytuacji podaży wyższej niż popyt – czyli sytuacji podbramkowej z punktu widzenia Skarbu Państwa – inwestorzy (czy to zagraniczni, czy polscy) zwykle żądają wyższej premii za ryzyko, co oznacza przecenę polskiego długu, wzrost rentowności papierów skarbowych i kosztów pożyczania.

To groźny scenariusz dla finansów publicznych – a że nie jest niemożliwy, pokazały wydarzenia z jesieni zeszłego roku. Wówczas rentowność dziesięcioletniech obligacji skarbowych nagle zaczęła rosnąć i przekroczyła 9 proc. ze względu na niepokoje na globalnych rynkach. A im więcej krajowego długu w rękach inwestorów zagranicznych, którzy są dosyć chimeryczni, tym większe ryzyko takich zawirowań na rynku długu.

Kto kupi dług

Skąd wynikają obawy o możliwość bezpiecznego uplasowania emisji długu skarbowego w przyszłym roku? Główną przyczyną jest w ogóle ogromna skala potrzeb pożyczkowych, a pośrednią – planowane sposoby pozyskania tych pieniędzy.

Rząd zakłada, że znakomitą większość potrzeb pożyczkowych uda się sfinansować na rynku krajowym – to aż 306 mld zł brutto i 161 mld zł netto. Z tej kwoty ok. 7 mld zł (w ujęciu netto) ma być ofertą dla Polaków, jako obligacje oszczędnościowe. Pewną część kupią zapewne fundusze inwestycyjne czy emerytalne, a także tzw. nierezydenci, czyli inwestorzy zagraniczni kupujący nasze krajowe papiery wartościowe.

– Ale po wielu latach redukcji zaangażowania na krajowym rynku długu przez inwestorów zagranicznych, trudno teraz być wyjątkowym optymistą, jeśli chodzi o ich popyt na SPW w przyszłym roku – ocenia Bielski. – Z tego powodu głównym kupującym krajowy dług najprawdopodobniej pozostaną krajowe banki.

Czytaj więcej

Zadłużenie poza budżetem państwa znowu ma się zwiększyć

Jak chłonne są banki

Problem w tym, że sektor bankowy bardzo chętnie sięga po rządowe obligacje – ale zwykle w określonych warunkach. A te mogą się w 2024 r. nieco zmienić. – W tym roku ze względu na dużą nadpłynność banków w efekcie wysokiego napływu depozytów i niskiej sprzedaży kredytów, sektor ten może pokryć nawet ponad dwie trzecie łącznych potrzeb pożyczkowych netto budżetu – analizuje Antoniak. – Ale nasze prognozy depozytów i kredytów na 2024 r. wskazują, że sytuacja zmieni się w tym roku. Sektor bankowy będzie w stanie pokryć tylko jedną trzecią wysokich potrzeb pożyczkowych netto budżetu.

Z kolei według szacunków Santander Bank Polska banki (przy wzroście depozytów o 170 mld zł) dokonają zakupów obligacji netto za 86 mld zł, a w przyszłym roku (przy wzroście depozytów o 150 mld zł) – na kolejne 70 mld zł netto.

Wedle projektu budżetu resort finansów planuje też spore emisje długu denominowanego w walutach obcych: w krajach UE czy USA chce pożyczyć w ten sposób ok. 38 mld zł netto (i 69 mld zł brutto). Tu jednak ekonomiści nie wskazują na problemy z popytem.

Pożyczka z Funduszu Odbudowy

Swoistą ciekawostką może być fakt, że w ramach finansowania zagranicznego rząd chce pozyskać niemal 29 mld zł z… unijnego Funduszu Odbudowy, dostępnego w ramach naszego Krajowego Planu Odbudowy. Jeśli to się uda – do czego jednak potrzebne jest odblokowanie KPO w Brukseli – będzie to dobry dla wszystkich sygnał. Jeśli nie – napięcia w finansach publicznych jeszcze wzrosną.

Jednocześnie eksperci zastrzegają, że czarne scenariusze dla polskiego rynku długu nie muszą się spełniać. Zwykle bowiem ostateczna realizacja potrzeb pożyczkowych budżetu jest wyraźnie niższa od tej planowanej. Poza tym, mimo że nominalnie wartość emisji długu brutto może wyglądać niemal przerażająco, to jednak nowa podaż netto stanowi relatywnie znacznie mniejszy procent już istniejącego zadłużenia.

Pewnym plusem jest fakt, że sam budżet centralny zdaje się przejmować (w tym i przyszłym roku w szczególności w ramach konsolidacji budżetu) emisje długu dotąd realizowane przez BGK czy PFR na rzecz tzw. funduszy pozabudżetowych. Nie zmniejsza to wyzwań związanych z uplasowaniem dużych transz SPW. Jednak warto zaznaczyć, że Skarb Państwa pożycza taniej niż inne instytucje publiczne.

Potrzeby pożyczkowe budżetu państwa mają być w przyszłym roku rekordowo wysokie – wynika z projektu ustawy budżetowej na 2024 r. przyjętej tydzień temu przez rząd. Potrzeby brutto zaplanowano bowiem aż na ok. 420 mld zł. Dla porównania – plan na 2023 r. to 290 mld zł, a wykonanie w 2022 r. – 163 mld zł.

Trudne pożyczanie

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Budżet i podatki
Rząd musi zacząć zaciskać pasa. Czego możemy się spodziewać?
Budżet i podatki
Zaciskanie pasa nas nie ominie. Co z 800+ oraz 13. i 14. emeryturą?
Budżet i podatki
KE: Powrót dyscypliny budżetowej i napomnienia
Budżet i podatki
Rekomendacje KE dopiero jesienią? Co czeka polskie finanse
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Budżet i podatki
Polska zostanie objęta procedurą nadmiernego deficytu. Jest decyzja KE
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży