Skąd wziąć pieniądze na wyborcze obietnice. Eksperci podpowiadają

Wbrew pozorom nawet duże koszty prezentów wyborczych można by pokryć w inny sposób niż zwiększanie długu. Ale wymaga to trudnych, niepopularnych decyzji politycznych, ograniczających rozdawnictwo z publicznej kasy.

Publikacja: 19.05.2023 03:00

Skąd wziąć pieniądze na wyborcze obietnice. Eksperci podpowiadają

Foto: PAP

Karuzela obietnic składanych przez polityków przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi już ruszyła. Zwykle to propozycje bardzo atrakcyjne dla Polaków, za to niezwykle kosztowne dla finansów państwa. Przykładowo, pomysł waloryzacji świadczenia 500+ do 800+ (czego chce PiS i wszystkie inne partie) niesie dodatkowe wydatki z budżetu na ok. 24 mld zł. Pomysł zaś podwyżki kwoty wolnej od podatku z 30 tys. do 60 tys. zł (PO) to strata w dochodach z PIT rzędu nawet 35 mld zł.

Na kredyt? Ależ skąd

Jednocześnie politycy obiecują, że te prezenty dla wyborców nie będą „na kredyt”, i przekonują, że znajdą się na to konkretne źródła finansowania. PiS wskazuje na uszczelnienie systemu podatkowego i wzrost gospodarczy, PO stawia zaś przede wszystkim na cięcia niepotrzebnych i nietrafionych wydatków (np. rozrośnięte zatrudnienie w rządzie, różnego rodzaju fundusze „partyjne” czy inwestycje typu CPK).

Zapytaliśmy ekonomistów, czy rzeczywiście w takich źródłach można znaleźć duże pieniądze? Odpowiedzi wskazują, że po części „tak”. Jednak nie jest to takie proste.

Czytaj więcej

Przedwyborcze obietnice. Najdroższe prezenty od partii dla Polaków

Papierowe sztuczki

Jeśli chodzi o konkretne rozwiązania, to zdaniem naszych ekspertów najmniej realne byłyby próby „wyciśnięcia” dodatkowych pieniędzy z uszczelnienia systemu podatkowego: system jest już uszczelniany od wielu lat, rząd PiS chwali się, że luka VAT spadła do bardzo niskich poziomów. – A to oznacza, że wszystkie nisko wiszące owoce już zostały zebrane. Dalsze uszczelnienie może by i przyniosło kilka miliardów złotych, ale kosztem coraz bardziej restrykcyjnych rozwiązań wobec podatników – ocenia Sławomir Dudek, prezes Instytut Finansów Publicznych.

– Po latach sukcesów związanych głównie z częściową digitalizacją faktur wszelkie zapisywane dziś na papierze dodatkowe dochody z tytułu „zwiększenia szczelności” to sztuczki mające na celu wygenerowanie pozornych dochodów – ocenia też prof. Witold Orłowski z Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

Dynamika PKB słabnie

Nieco lepszym źródłem finansowania obietnic wyborczych wydaje się wzrost gospodarczy, choć i tu trzeba postawić parę zastrzeżeń.

– Gdy gospodarka rośnie, to nawet bez podnoszenia podatków, państwo ma do dyspozycji więcej środków, które może wydać – przyznaje Marcin Zieliński, główny ekonomista Fundacji FOR. – Problem w tym, że równocześnie wiele wydatków publicznych też rośnie, gdyż są automatycznie waloryzowane – dodaje Zieliński. Chodzi np. o świadczenia emerytalne czy wynagrodzenie w sferze budżetowej (które teoretycznie nie podlegają indeksacji inflacyjnej, ale i tak rosną). Nawet nadzwyczajne dochody z tytułu inflacji niewiele tu pomogą.

Część wydatków jest też sztywno powiązana ze wzrostem PKB – np. na obronę narodową czy służbę zdrowia. – Dodatkowym problemem jest też to, że Polska wchodzi w okres umiarkowanego wzrostu gospodarczego. W dłuższej perspektywie możemy liczyć na realny wzrost PKB na poziomie 2,5 proc. i ok. 5 proc. jeśli chodzi o wzrost nominalny – zaznacza Orłowski.

Szerokie pole do cięć

Ekonomiści wyliczają, że każdy 1 punkt procentowy wzrostu PKB to ok. 5 mld zł dodatkowych dochodów w kasie państwa. – Ale by Polska mogła szybko się rozwijać, rząd powinien te pieniądze przeznaczać przede wszystkich na inwestycje: w naukę, edukację, ochronę zdrowia, w infrastrukturę. Ale nie w konsumpcję czy transfery socjalne, jak obecnie – zaznacza Ryszard Petru z Instytutu Myśli Liberalnej.

W tym kontekście, jako najbardziej obiecujące źródło finansowania prezentów dla wyborców, jawią się więc oszczędności w wydatkach publicznych. Teoretycznie pole do popisu jest całkiem spore. Wydatki podsektora rządowego to ok. 760 mld zł. Proste cięcie o 10 proc. dałoby 76 mld zł wolnych środków.

Sporo oszczędności mogłaby przynieść racjonalizacja wydatków publicznych. Eksperci wyliczają, że tylko na wprowadzeniu kryterium dochodowego w programie 800+ można by zaoszczędzić ok. 40 mld zł, a na zniesieniu 13. i 14. emerytury – kolejne 22 mld zł.

Ryszard Petru wskazuje, że świetnym i potrzebnym gospodarce źródłem dodatkowych przychodów byłaby prywatyzacja takich pseudostrategicznych firm, jak PKN Orlen, banki czy firmy energetyczne. Te przychody nie mogłyby być przeznaczone na wydatki bieżące, ale obniżyłyby poziom długu do ok. 100 mld zł, dając przestrzeń dla innych projektów budżetowych.

Czytaj więcej

Problemy polskiego systemu pomocy rodzinie

Trudne decyzje

– Problem w tym, że działania oszczędnościowe, które przyniosły prawdziwe efekty, wymagają determinacji ze strony polityków i twardych decyzji – zaznacza Orłowski.

Eksperci, z którymi rozmawialiśmy, obawiają się, że skończy się na finansowaniu nowych wydatków z tzw. podatku inflacyjnego, a koniec końców – także z długu. A to niezbyt dobrze wróży już dziś napiętym finansom publicznym.

– Finanse państwa powinny być trzymane w ryzach ustalonych dla członków UE, czyli dług poniżej 60 proc. PKB i deficyt mniejszy niż 3 proc. PKB – przypomina Mariusz Zielonka, ekspert ekonomiczny Konfederacji Lewiatan. – Tymczasem według rządowych prognoz dla deficytu te wartości już zostały przekroczone w latach 2023 i 2024 wskutek wzrostu wydatków na wojsko. Miejsca na nowe obietnice już nie ma – wytyka Zielonka.

Karuzela obietnic składanych przez polityków przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi już ruszyła. Zwykle to propozycje bardzo atrakcyjne dla Polaków, za to niezwykle kosztowne dla finansów państwa. Przykładowo, pomysł waloryzacji świadczenia 500+ do 800+ (czego chce PiS i wszystkie inne partie) niesie dodatkowe wydatki z budżetu na ok. 24 mld zł. Pomysł zaś podwyżki kwoty wolnej od podatku z 30 tys. do 60 tys. zł (PO) to strata w dochodach z PIT rzędu nawet 35 mld zł.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Budżet i podatki
Mocno przepłacamy za "równoległy budżet". Ekonomiści: przywróćmy normalność
Budżet i podatki
Luka VAT znów rośnie. Wróciły mafie?
Budżet i podatki
Rośnie dziura w budżecie Rosji. Będą wyższe podatki
Budżet i podatki
Budżet ma być przejrzysty i zrozumiały. Czy pomoże w tym Rada Fiskalna?
Budżet i podatki
Gabinet premiera Donalda Tuska na razie bardziej rozrzutny niż oszczędny?
Budżet i podatki
Miliarderzy uciekają z Wielkiej Brytanii przed podatkami