Gość przyznał, że sytuacja budżetu nie jest jednoznaczna.
- Trzeba docenić jej bieżącą sytuację i wykonanie budżetu - mówił Maliszewski.
- Największe plusy są takie, że mamy do czynienia z wyraźnie lepszą realizacją dochodów podatkowych. Dochody z wydatków pośrednich rosną w tempie kilkunastoprocentowym. Rosną też dochody z podatków dochodowych. Bardzo pozytywnie zaskoczył wzrost ściągalności podatku VAT – tłumaczył.
Przypomniał, że na początku roku wielu ekonomistów miało obawy o to, czy ten plan dochodowy zostanie zrealizowany i czy deficyt będzie jak zaplanowano.
- Sukces niewątpliwie jest, bo po maju mamy deficyt wielkości ok. 200 mln zł. Jest to właściwie „deficycik”, zaledwie 0,3 proc. tego co zostało założone po 5 miesiącach. Jest to najlepszy wynik od kilkunastu lat - ocenił Maliszewski.
- Gorzej jak spojrzymy na przyczyny poprawy tego wzrostu dochodu z VAT. Został on częściowo osiągnięty przez pewne przesunięcia -dodał.
Zaznaczył, że odcienie szarości pojawiają się w sytuacji, gdy zaczniemy patrzeć w przyszłość.
- Nawet jeśli w tym roku deficyt budżetowy będzie niższy o ponad 20 mld zł w stosunku do planu to na to się złoży część dochodów jednorazowych jak wpłata zysku NBP - tłumaczył Maliszewski.
- Poprawa dochodów wynika częściowo z czynników jednorazowych -dodał.
Zaznaczył, że budżetowi sprzyja bardzo dobra koniunktura w gospodarce. - Głównie silny wzrost konsumpcji prywatnej – mówił.
Wyjaśnił, że jeśli wyeliminujemy wpływ koniunktury i popatrzymy na deficyt strukturalny to nie spada on w takim tempie jakby wynikało z danych na które patrzymy w oparciu o bieżącą analizę budżetu.
- Niepokój może rodzić to, że w przypadku gwałtownego pogorszenia koniunktury, a ryzyk globalnych jest ciągle dużo, moglibyśmy mieć do czynienia z gwałtownym pogorszeniem sytuacji budżetowej – ocenił.
Gość zaznaczył, że ewentualne pogorszenie koniunktury przełoży się na duży ubytek dochodów z podatków pośrednich. - A nawet w czasach dobrej koniunktury mamy rosnący dług – mówił.
- Wtedy przyrost długu będzie trzeba ograniczać poprzez ograniczenie wydatków, albo podwyżkę podatków. To jest scenariusz na wypadek gwałtownego pogorszenia koniunktury – dodał.
Maliszewski zaznaczył, że polityka fiskalna powinna być prowadzona w oparciu o bardziej konserwatywne założenia makroekonomiczne i zakładać nieco mniej agresywny scenariusz gospodarczy, żeby być przygotowanym na wypadek negatywnego scenariusza ekonomicznego.