Jak podał w piątek GUS, produkcja budowlano-montażowa we wrześniu wzrosła realnie (czyli w cenach stałych) o zaledwie 0,3 proc. rok do roku po zwyżce o 6,1 proc. w sierpniu. To wynik zdecydowanie poniżej mediany szacunków ekonomistów ankietowanych przez „Rzeczpospolitą”, która wskazywała na zwyżkę produkcji o 6,6 proc. rok do roku.

Czytaj więcej

Wrześniowa produkcja mieszkań niska, ale z odbiciem

Po oczyszczeniu z wpływu czynników sezonowych produkcja budowlana wzrosła we wrześniu o 3 proc. rok do roku, po zwyżce o 7,2 proc. w sierpniu. Ale w stosunku do poprzedniego miesiąca zmalała aż o 5,9 proc. po zwyżce o 1,1 proc. w sierpniu. Minimalnie większą miesięczną zniżkę aktywności w budownictwie GUS odnotował poprzednio w lutym br., a nieco tylko mniejszą w kwietniu. W rezultacie, jak wyliczyli ekonomiści z banku Pekao, wróciła ona do poziomu z końcówki 2018 r.

W najgorszej kondycji są te segmenty rynku budowlanego, które związane są z realizacją inwestycji infrastrukturalnych. To m.in. efekt opóźnień w realizacji KPO. Produkcja w kategorii „budowa obiektów inżynierii lądowej i wodnej” zmalała we wrześniu o 2,3 proc. rok do roku po zniżce o 1,6 proc. w sierpniu. Z kolei w zakresie robot budowlanych specjalistycznych, które obejmują m.in. przygotowanie gruntów pod budowę, produkcja zmalała o 4,9 proc. rok do roku po zniżce o 1,3 proc. miesiąc wcześniej. To może świadczyć o zastoju w nowych inwestycjach przedsiębiorstw, które zmagają się z dużą niepewnością oraz perspektywą spadku rentowności.

Mocno, o 8,7 proc. rok do roku, wzrosła produkcja firm zajmujących się wznoszeniem budynków. Ale w sierpniu ten rodzaj produkcji wzrósł aż o 25,7 proc. rok do roku, a w poprzednich miesiącach zdarzały się nawet wyniki przekraczające 30 proc. I to właśnie spowolnienie wzrostu aktywności w tym zakresie przyczyniło się w największym stopniu do wyhamowania wzrostu produkcji budowlanej ogółem.

- Nowe inwestycje mieszkaniowe pozostają w silnym trendzie spadkowym, gdyż deweloperzy obawiają dalszego spadku popytu i załamania cen nieruchomości, podczas gdy koszty wykonawstwa mogą rosnąć – tłumaczy Adam Antoniak, ekonomista z ING BSK.