Musiało wydarzyć się wiele, by nie zmieniło się w zasadzie nic - tak można podsumować "brexit", który wydarzył się w nocy z 31 stycznia na 1 lutego. Naprawdę wiele może zmienić się dopiero 1 stycznia 2021 r., jeśli do tego czasu Bruksela nie dogada się z Londynem ws. umowy handlowej. Wówczas bowiem handel między Unią Europejską a Zjednoczonym Królestwem odbywał się będzie w oparciu o zasady WTO, a to oznacza jedno - pojawią się cła - pisze Business Insider Polska.

Z punktu widzenia Polski, to o tyle istotne, że w 2018 r. (ostatnim, za który dysponujemy pełnymi danymi), Zjednoczone Królestwo było trzecim odbiorcą i dziesiątym dostawcą towarów do naszego kraju. W dodatku w obrotach handlowych z Brytyjczykami notowaliśmy wysoką nadwyżkę – eksport był ponad dwukrotnie wyższy od importu i wynosił niemal 14 mld euro (w tym samym czasie sprowadziliśmy towary warte 5,5 mld euro).

Widmo brexitu i przeciągające się spory o treść umowy rozwodowej nieco pogorszyły ten bilans – od stycznia do listopada 2019 wyeksportowaliśmy towary warte nieco ponad 13 mld euro, a sprowadziliśmy warte niespełna 4,75 mld euro. To wciąż znaczące kwoty w polskim bilansie handlowym i dlatego postanowiliśmy sprawdzić, w jaki sposób ewentualny brak umowy przełoży się na ceny brytyjskich towarów w Polsce i z jakimi cłami zmierzyć będą musieli się eksporterzy.