Na ogłoszone przez Vistulę & Wólczankę wezwanie na akcje firmy W.Kruk, do której należą salony jubilerskie oraz odzieżowe Deni Cler, odpowiedzieli akcjonariusze dysponujący ponad 66 proc. kapitału spółki. W wezwaniu określono, że operacja się powiedzie, jeśli uda się skupić 51 proc. akcji W.Kruk.

Swoje akcje sprzeda m.in. kontrolujący dotychczas spółkę Wojciech Kruk, który wcześniej zapowiadał, że ofertę V&W odrzuci i skłoni fundusze inwestycyjne (w ich posiadaniu było ok. 40 proc. kapitału W.Kruk), by zrobiły to samo.

Wczoraj Kruk poinformował, że w jego rękach pozostało już tylko 3,03 proc. akcji (wcześniej miał 22,32 proc.). Ogółem spółki cywilne założone m.in. przez Wojciecha Kruka, jego żonę Ewę i Pawła Cieślika mają dziś 15,02 proc. akcji firmy.

V&W za 66 proc. akcji W.Kruka zapłaci ok. 300 mln zł. Walory W.Kruk wczoraj taniały, nawet o ponad 5 proc., ale przy niewielkich obrotach. Papiery V&W z kolei drożały, jednak właściciela zmieniły akcje warte zaledwie kilkaset tysięcy złotych.

W.Kruk jest dzisiaj drugą co do wielkości firmą jubilerską w kraju – ma 49 salonów. Firma prowadzi też 27 salonów z luksusową modą damską marki Deni Cler. Z kolei V&W posiada obecnie 211 sklepów w całej Polsce, należą do niej także marki Lettfield, Lantier, Luigi Vesari oraz sieć Galeria Centrum.

Przejęcie W.Kruka to nie koniec ambitnych planów V&W. – Duży może więcej. Tylko silna grupa może skutecznie konkurować nie tylko na polskim rynku, ale i w całym regionie. Naszym wzorem jest francuski LVMH, który skupia grupę luksusowych marek z różnych dziedzin. W tym kierunku chcemy się rozwijać – zapowiada w rozmowie z „Rz” Rafał Bauer, prezes V&W.