O godzinie 12.35 baryłkę notowanej w Londynie ropy Brent wyceniano na 132,56 dolara, o 0,04 proc. mniej niż na zamknięciu handlu w poniedziałek, zaś cena baryłki ropy notowanej w Nowym Jorku spadła o 0,16 procent do 130,83 dolara.

Simon Wardell z Global Insight w Londynie powiedział, że nadal nie jest pewne, czy spadki cen zatrzymały się na dobre, czy tylko zwolniły na chwilę tempo, zanim nastąpią kolejne zniżki.

Tropikalny huragan Dolly prawdopodobnie ominie główne instalacje naftowe w Zatoce Meksykańskiej. Istnieje jednak możliwość, że jeszcze w tym tygodniu huragan nasili się przed uderzeniem w ląd w pobliżu granicy z Meksykiem. Wtedy może zagrozić niektórym rafineriom na wybrzeżu.

- Spadek cen był bardzo duży, co może zachęcać do inwestowania (...). To może być chwilowa przerwa albo początek odbicia - powiedział Wardell.

Analitycy przewidują, iż środowy raport dotyczący zapasów surowca w USA w ubiegłym tygodniu prawdopodobnie wskaże, że zapasy te spadły o 500.000 baryłek, po nieoczekiwanym wzroście o 3 miliony baryłek w zeszłym tygodniu.

Na ceny ropy wpływa także napięcie wokół irańskiego programu nuklearnego. Amerykańska Sekretarz Stanu Condoleeza Rice ostrzegła w poniedziałek Iran, że jeśli nie zgodzi się w ciągu dwóch tygodni na ograniczenie programu nuklearnego, sankcje wobec tego kraju zostaną zaostrzone.

Według danych służb celnych, Chiny - drugi co do wielkości światowy konsument ropy, zwiększył w lipcu import ropy jedynie o 3,2 procent, ale w tym samym czasie zakupił rekordową ilość oleju napędowego.