Reklama

Europa bez gazu z Rosji

Rosyjski Gazprom całkowicie wstrzymał tranzyt gazu do UE przez terytorium Ukrainy. Polecenie w tej sprawie wydał premier Władimir Putin po rozmowie z szefem koncernu Aleksiejem Millerem. Kilka godzin wcześniej Gazprom oskarżył Kijów o zamknięcie czwartego i ostatniego gazociągu "Sudża", przesyłającego surowiec w kierunku Zachodu.

Aktualizacja: 07.01.2009 19:56 Publikacja: 07.01.2009 19:53

- To nie ma żadnego racjonalnego wytłumaczenia. Tym bardziej, że jesteśmy gotowi wrócić do rozmów w sprawach gazu w dzień i w nocy - uzasadniał przebywający w Berlinie wiceszef Gazpromu Aleksander Miedwiediew.

Ukraiński Naftogaz wczoraj z samego rana alarmował o odcięciu rosyjskich dostaw do UE. - Ten krok jest nieadekwatny i niezrozumiały, także dla Brukseli - mówił szef spółki Ołeh Dubyna. Sytuację przedstawił w rozmowie telefonicznej komisarzowi Unii ds. energii Andrisemowi Piebalgsemowi.

Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko zaapelował do Rosji o natychmiastowe wznowienie tranzytu surowca do europejskich odbiorców, a premier Julia Tymoszenko zapewniła szefa Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso, że gaz bez zakłóceń popłynie do Europy przez terytorium Ukrainy pod warunkiem, że Rosja przywróci dostawy.

Ukraina zgodziła się, by tranzyt monitorowali europejscy obserwatorzy. Zdaniem niektórych ukraińskich ekspertów, decyzja Gazpromu o zakręceniu kurka dla Europy może świadczyć o poważnych problemach na wewnętrznym energetycznym rynku.

- Najwyraźniej koncern z jednej strony ma kłopoty z zaspokojeniem potrzeb wewnętrznych odbiorców, które znacznie wzrosły w okresie silnych mrozów, jak i realizacją zewnętrznych kontraktów na dostawy gazu - mówi "Rz" analityk Centrum NOMOS Mychajło Honczar.

Reklama
Reklama

Naftogaz po raz kolejny odrzucił oskarżenia Gazpromu o kradzież europejskiego gazu. "Mimo podpisanego kontraktu na tranzyt gazu przez ukraińskie terytorium, w ciągu sześciu dni stycznia przesłaliśmy europejskim odbiorcom 1,435,9 mln metrów sześciennych surowca. 52 mln metrów sześc. gazu wykorzystano na technologiczną obsługę gazociągów" - napisano w oświadczeniu spółki.

Dziś ukraińska delegacja przylatuje do Moskwy, by kontynuować przerwane negocjacje w sprawie podpisania kontraktu na 2009 rok. Szef Naftogazu powiedział, że Ukraina będzie żądać ceny 201 dolara za tysiąc metrów sześc. rosyjskiego surowca i 2 dolary za tranzyt 1000 metrów sześc. gazu na 100 km.

[ramka][b]Opinia [/b]

[i]Walentyn Ziemliański, rzecznik Naftogazu [/i]

Zarzuty Gazpromu o wstrzymaniu dostaw rosyjskiego do Europy przez terytorium Ukrainy są bezpodstawne. Nie mamy technicznej możliwości, by odciąć przesył, ponieważ wszystkie punkty wtłaczania surowca do ukraińskiego systemu rurociągów znajdują się w samej Rosji. Nie możemy fizycznie ograniczyć dostaw z tego kraju. Nie otrzymaliśmy też uprzedzenia ze strony Gazpromu o wstrzymaniu tranzytu gazu dla europejskich odbiorców. Prosiliśmy Gazprom, by nie zakręcał kurek z gazą Ukrainie z powodu braku kontraktu na 2009 rok. Proponowaliśmy zachowanie status guo do nowego porozumienia, czyli przestrzegania umowy z ubiegłego roku. [/ramka]

Biznes
Orange Polska pokazał wyniki i podniósł cel na 2028 rok
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
Szef Sierpnia 80 o przyszłości JSW: „Tym sposobem spółki nie uratujemy”
Biznes
Ekspert: Grupy ransomware działają jak firmy, za przyzwoleniem Rosji czy Białorusi
Biznes
Firmy wracają do rekrutacji, rozmowy w Genewie, niemiecka gospodarka bez paliwa
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama