Statystyczny mieszkaniec dużego miasta w Polsce 12,3 razy w roku chodzi na niespożywcze zakupy do centrum handlowego. Raz na dwa, trzy tygodnie chodzi tam co dziesiąty ankietowany, a częściej niż raz w tygodniu 6 proc. ankietowanych.
– Z drugiej strony aż co czwarty dorosły mieszkaniec miasta korzysta z oferty centrów handlowych raz na pół roku lub rzadziej, a 9 proc. wcale nie robi tam zakupów – mówi Maciej Bartmiński, prezes firmy Market Side, która przeprowadziła badanie na reprezentatywnej próbie klientów z miast liczących co najmniej 100 tys. mieszkańców. Wynika z niego także, że w ciągu ostatniego roku o 5 proc. spadła częstotliwość wizyt w centrach handlowych, chociaż 73 proc. ankietowanych wciąż robi je tak często jak wcześniej.
– Według badań prowadzonych przez warszawskie Złote Tarasy i Galerię Mokotów największy odsetek klientów deklaruje odwiedzanie galerii handlowej średnio raz – trzy razy w miesiącu – mówi Janusz Stupkiewicz z firmy Unibail-Rodamco.
Klienci wybierają się do centrów głównie po odzież i obuwie – 57 proc. wybiera na tego rodzaju zakupy właśnie centrum handlowe. Alternatywą są sklepy poza galeriami, w których zakupy robi 36 proc. ankietowanych, oraz hipermarkety z 23 proc. wskazań. Popularność centrów nie dziwi – w jednym miejscu można znaleźć wiele sklepów, czego nie da się powiedzieć o polskich ulicach handlowych. Oczywiście są pozytywne przykłady, jak Piotrkowska w Łodzi, która jednak negatywnie odczuła otworzenie centrum Manufaktura, czy poznańska Półwiejska, z której najemcy znikają z powodu bliskości centrum Stary Browar. Warszawski Nowy Świat coraz mniej przypomina ulicę handlową, a bardziej zagłębie restauracji.
– Awersja wielu sieci specjalistycznych do lokowania się na ulicach handlowych, w sąsiedztwie innych uzupełniających lub konkurencyjnych sklepów, wynika z rozumienia konkurencji jako zagrożenia, a nie wsparcia dla własnego biznesu – mówi Karina Kreja, starszy analityk z firmy CB Richard Ellis. – Efekt synergii między sklepami nawet z tej samej branży dobrze rozumieją zarządcy centrów, natomiast ulice handlowe rozwijają się raczej bez ustalonej wizji czy strategii – dodaje.