Od 2008 r. Polska była importerem netto węgla kamiennego (sprowadzała go więcej, niż sprzedawała za granicę), co wydawało się kuriozalne. Nasz kraj jest wszak największym producentem tego paliwa w UE.
Jednak zdaniem Jerzego Galemby z Węglokoksu (główny eksporter polskiego czarnego złota) zwyżkowa tendencja jest chwilowa, bo wydobycie surowca w Polsce spada, a co za tym idzie, jego eksport będzie także malał (jak się to dzieje sukcesywnie od ok. ośmiu lat).
Wydobycie węgla w kopalniach na Śląsku po trzech kwartałach tego roku wynosiło ok. 52 mln ton i było niższe od wydobycia w analogicznym okresie 2009 r. o 3,2 proc. Jak to możliwe, że wzrósł eksport węgla?
Kopalniom udało się sprzedać część zalegających na zwałach zapasów. Ich stan zmniejszył się aż o 14,1 proc. w stosunku do końca września 2009 r. (wtedy na przykopalnianych placach zalegało 4,79 mln ton węgla, teraz jest go o 0,77 mln ton mniej). W związku z tym mimo mniejszego wydobycia ogólna sprzedaż węgla w ciągu dziewięciu miesięcy tego roku wzrosła o 4, proc., do 50,89 mln ton.
Import natomiast wyhamował przede wszystkim z powodu sytuacji w Rosji, w której kupujemy najwięcej węgla. Po pierwsze katastrofa w jednej z głównych firm węglowych Federacji, kopalni Raspadskaja, spowodowała obniżenie wydobycia. A po drugie popyt na węgiel m.in. w Chinach spowodował przerzucenie dużej części rosyjskiej sprzedaży w tamtym kierunku, bo i cena była korzystniejsza.