- Opracowujemy z zespołem Kamisa plan mocnego rozwoju na polskim rynku – mówi „Rz" Fiona McDonnell, dyrektor generalna McCormick w Polsce. Amerykański koncern kupił polskiego lidera rynku musztard i przypraw we wrześniu tego roku. Zapłacił za niego ok. 830 mln złotych.
McCormick nie zamierza na razie zdradzać szczegółów planu. - Chcemy zachować konkurencyjność – podkreśla Fiona McDonnell. Ujawnia jedynie, że w firma będzie rozwijać ofertę musztard oraz przypraw. Na rynku mają pojawić się nowe produkty. Powstać mają także nowe programy marketingowe.
- Spodziewam się, że dopiero w nowym roku McCormick, po okresie integracji po transakcji, rozpocznie bardziej aktywne ruchy na polskim rynku – uważa Piotr Grauer ekspert firmy doradczej KPMG.
Konkurenci Kamisa zachowują spokój. - Przejęcie firmy Kamis przez McCormick z pewnością odbiło się szerokim echem nie tylko wśród producentów przypraw, jednak nie spodziewamy się bardzo szybkich zmian dotyczących samej marki Kamis – mówi Cezary Tąder, dyrektor generalny Kotányi w Polsce.
Powściągliwość amerykańskiego giganta nie dziwi, ponieważ polski rynek przypraw od lat uważany jest za jeden z bardziej konkurencyjnych w naszej branży spożywczej. Ponadto w ostatnim czasie, sprzedaż przypraw wyhamowała. Z danych firmy badawczej Nielsen od października 2010 roku do września 2011 roku wielkość sprzedaży tzw. monoprzypraw, czyli np. pieprzu czy oregano spadła o prawie 6 proc. Wielkość rynku mieszanek przyprawowych i dodatków do potraw skurczyła się w tym czasie o niecały 1 procent.
- W ostatnim czasie zauważyliśmy spadek zapotrzebowania na przyprawy uniwersalne – mówi Cezary Tąder. Jego zdaniem wiąże się to m.in. ze wzrostem zainteresowania przyprawami naturalnymi pozbawionymi glutaminianu sodu i sztucznych składników.
Szczególnie ostry bój McCormick będzie musiał stoczyć z Prymatem. Kamis ma wprawdzie znaczną przewagę nad rywalem, jeżeli chodzi o udziały w rynku monoprzypraw pod względem wartości sprzedaży, jednak znacznie mniejszy dystans dzieli obie firmy pod względem udziałów w rynku w ujęciu ilościowym.
Chętnych na umocnienie pozycji w Polsce jest jednak więcej. Wśród nich znajduje się Kotányi. Spółka sprzedaje ok. 12 proc. przypraw oferowanych w Polsce w sieciach handlowych. Zdaniem Cezarego Tądera to właśnie w tych sklepach generowana jest największa część sprzedaży przypraw. Korzysta na tym także Kotányi. W tym roku przychody firmy w Polsce mają zwiększyć się 10-15 proc. i sięgną ok. 45 mln zł.
Jesienią tego roku Kotányi wprowadził na rynek przyprawy bez konserwantów. Strategia firmy zakłada rozszerzanie oferty naturalnych przypraw i mieszanek także w kolejnych latach. - Z przeprowadzonych przez nas badań konsumenckich wynika, że aż 80 proc. badanych zwraca uwagę na naturalność produktów, a 75 proc. deklaruje chęć zakupu w 100 proc. naturalnych mieszanek przypraw – wyjaśnia Cezary Tąder.
Zdaniem producentów zastój na rynku przypraw jest raczej chwilowy.
- Rynek przypraw w Polsce ciągle posiada potencjał wzrostu. Jednak wzrost ten będzie generowany głównie przez mieszanki przypraw, w dalszej kolejności przyprawy jednorodne, a nie przyprawy uniwersalne – uważa Cezary Tąder.
Innego zdania są w Podravce. Podkreślają, że popyt na przyprawy uniwersalne, jak produkowana przez nich Vegeta, jest w Polsce nadal duży. Ich sprzedaż rośnie szczególnie przed świętami, m.in. przed Bożym Narodzeniem. Katarzyna Skrzypczak, junior brand manager w Podravka Polska wyjaśnia, że w tym okresie dużą popularnością cieszą się także przyprawy specjalne, czyli mieszanki przypraw przeznaczone do konkretnych dań.
Według niej Polacy stają się bardziej otwarci na nowe smaki. - Nasze kulinarne horyzonty uległy znacznemu poszerzeniu i coraz większą popularnością cieszą się tzw. kuchnie świata, które wymagają użycia specjalistycznych przypraw – mówi Katarzyna Skrzypczak.
Podravka nie zamierza poprzestać w Polsce na przyprawach. W tym roku wprowadziła na rynek makarony i ryż.