Popyt na japońskie samochody załamał się od czasu gwałtownych demonstracji i apeli o bojkotowanie wszystkiego, co pochodzi z Japonii, do jakich doszło w połowie września po odkupieniu przez rząd Japonii spornych wysp na Morzu Wschodniochińskim.
Nissan zawiesi pracę na nocnej zmianie w fabrykach samochodów osobowych i utrzyma tylko dwie dzienne – podał dziennik. Firma ta ma zakłady w Huadu i Zhengzhou, w każdym po dwie linie produkcyjne. Rzecznik Nissana odmówił skomentowania tej informacji.
Toyota i Honda chcą zmniejszyć produkcję o połowę skracając czas pracy i zwalniając prędkość przesuwania taśmy montażowej – twierdzi „Nikkei".
Jeśli ograniczenia potrwają miesiąc, to każda z trzech firm wyprodukuje o 30-40 tys. samochodów mniej. Japończycy będą bacznie obserwować wpływ demonstracji na ich sprzedaż, obawiają się kolejnego wybuchu antyjapońskich reakcji Chińczyków, gdyby doszło do nowych wydarzeń w sporze o wyspy – uważa dziennik.
Rzeczniczka Hondy obiecała sprawdzić tę informację. Przedstawiciel Toyoty nie potrafił potwierdzić podanych szczegółów, stwierdził tylko, że zakłady w Chinach pracują znowu zgodnie z planem po tygodniowej przerwie związanej ze świętem narodowym w Chinach. Produkcja została dostosowana do popytu na rynku.
Sprzedaż pojazdów Toyoty w Chinach zmalała we wrześniu o 40 proc. do ok.50 tys. sztuk. Ostateczne dane będą znane we wtorek.
Wolniejszy wzrost
Rzeczniczka Mazdy, która wstrzymała w końcu września produkcję na dodatkowe dwa dni, przed zamknięciem fabryk na okres świąt, poinformowała teraz, że działają znowu, ale nie chciała mówić o szczegółach.
Przedstawicieli Suzuki, która w końcu września wstrzymała produkcję na jednej z dwóch zmian wyjaśnił, że po świętach produkcja wróciła do stanu sprzed przerwy.
Najnowsze korekty w produkcji są dodatkowymi niezależnie od powszechnego zmniejszania tempa przez japońskie firmy, zanim doszło jeszcze do demonstracji i protestów, bo gospodarka Chin osiągnęła w II kwartale wzrost najmniejszy od ponad 3 lat.
Gwałtowny spadek popytu na japońskie samochody, na które w sierpniu przypadała jedna piąta rynku aut osobowych, okazał się niespodziewaną gratką dla zagranicznych konkurentów. Sprzedaż koreańskiego Hyundaia skoczyła we wrześniu o 15 proc. do 84 188 sztuk, Audi o 20 proc., BMW o 55 proc, a Mercedesa-Benza o 10 proc.