Za zwykły list krajowy trzeba dziś zapłacić w USA 49 centów. 3-centowa podwyżka jest największą od ponad dekady.

Zgodę na podwyżkę cen United States Postal Service (USPS) wywalczył tylko na dwa lata. Ma ona przynieść w tym czasie dodatkowe 2,8 miliarda dolarów. W roku rozliczeniowym zakończonym 30 września 2013 r. USPS zanotował jednak 5 miliardów dolarów straty. To dużo mniej niż 15 miliardów dolarów deficytu zanotowane rok wcześniej, ale aby zrównoważyć bilans, potrzebne będą dalsze zmiany.

Największym obciążeniem USPS są zobowiązania emerytalne i konieczność finansowania opieki zdrowotnej dla byłych pracowników – ich koszt szacuje się na 5 miliardów dolarów w skali rocznej.

USPS nie może sobie też poradzić ze skutkami recesji i ze spadkiem liczby doręczanych drobnych przesyłek. Związane jest to z rozwojem elektronicznych form komunikacji – poczty elektronicznej i telefonii komórkowej. W 2013 roku USPS dostarczył 68,7 miliarda zwykłych listów, o 2 miliardy mniej niż rok wcześniej.

Spadek obrotów zmusił pocztę do drastycznych cięć kosztów, włącznie z zamykaniem urzędów pocztowych i ograniczeniem częstotliwości doręczeń w słabo zaludnionych regionach Stanów Zjednoczonych. Pojawił się nawet pomysł całkowitej rezygnacji z dostarczania przesyłek w soboty. Zarzucono go jednak po licznych protestach.

Paradoksalnie jednak rozwój technologii może się okazać ratunkiem dla USPS. Dzięki wzrostowi obrotów sklepów internetowych poczcie udało się zwiększyć także liczbę dostarczanych większych przesyłek i paczek (w ub.r. o 8 proc.) W ostatnim okresie świątecznych zakupów USPS odniósł cenne wizerunkowe zwycięstwo nad prywatnymi firmami, z którymi ostro konkuruje w tym segmencie rynku. W odróżnieniu od FedEx czy United Parcel Service (UPS) poczta dostarczyła ogromną większość paczek z prezentami w terminie.