Trzeba wypierać rzeczywistość, żeby nie zauważyć, że europejski model rozwoju przeżywa poważne trudności. Eksportowe nastawienie dużej części kontynentu nie jest dobrym ustawieniem bazowym w warunkach wojen handlowych. W sytuacji niedostatku popytu zagranicznego zbudowany w oparciu o ten model potencjał gospodarczy może być jednak pożytecznie wykorzystany.
Europa potrzebuje inwestycji w transformację energetyczną, odporność gospodarki, zdrowie i bezpieczeństwo. Tymczasem unijna polityka budżetowa wciąż odnosi się do dwóch liczb: 3 proc. deficytu i 60 proc. długu względem PKB. Wokół tych reguł powstał suboptymalny aparat weryfikacji i kontroli, który trzeszczy w posadach przy każdej oznace trudności gospodarczych. Ta zaproponowana przed ponad 30 laty konstrukcja jest już właściwie kulą u nogi polityki gospodarczej na skalę kontynentu i czas z niej zrezygnować.
Czytaj więcej
Dług kraju i koszt jego obsługi rosną lawinowo. A przed wyborami prezydenckimi wiosną przyszłego roku politycy nie myślą o zaciskaniu pasa.
Reguły z Maastricht są w gruncie rzeczy martwe
Przez ponad pół roku zajmowaliśmy się tym tematem w gronie siedmiu ekonomistów, podczas seminarium Centrum Polityk Publicznych Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Mamy różne doświadczenia, od pracy akademickiej po praktykę polityki gospodarczej, różnią nas też podejścia teoretyczne i stosowane metody. Udało nam się jednak wypracować ambitne wspólne stanowisko, otwierające publikację „Reguły fiskalne dla Polski i Europy – diagnoza i rekomendacje”. Wszyscy uważamy, że reguły z Maastricht są w gruncie rzeczy martwe, a próby ich egzekwowania potrafią przynosić skutki odwrotne do zamierzonych.
Formalnie reguły wciąż funkcjonują, jednak ich sprzeczności ujawniają się przy każdym stresie ekonomicznym. Ogólne klauzule wyjścia z czasów pandemii czy wyłączenia dla zbrojeń czynią je bezzębnymi. W publikacji argumentujemy, że nigdy nie miały one prawidłowej bazy odniesienia, jaką powinny być możliwości gospodarek – krajowych i unijnej. Ich nieskuteczność powinna nas więc być może zadowalać. Jednak prawdą jest, że podważa ona instytucjonalną wiarygodność UE dokładnie w czasie, kiedy jest najbardziej potrzebna.
Czytaj więcej
Deficyt finansów publicznych w 2025 roku poszybował do 7,3 proc. PKB, a zadłużenie do niemal 60 proc. PKB – poinformował w środę w komunikacie Głów...
Podporządkowanie polityki gospodarczej progom długu i deficytu może podkopywać stabilność
Reforma reguł z 2024 r., kładąca nacisk na bardziej elastyczne podejście do zadłużenia w ramach procedury DSA oraz ścieżkę wydatków netto, to krok w dobrą stronę, ale wciąż obciążony balastem reguł z Maastricht powoduje niepotrzebne komplikacje oraz zachęty do stosowania księgowych sztuczek przez najsilniejsze kraje. Kierunek dostosowań w polityce budżetowej wciąż wyznaczają progi długu i deficytu, choć podporządkowanie im polityki gospodarczej może podkopywać stabilność, którą nominalnie miały zapewniać.
Rząd nie ma pełnej kontroli nad wielkością długu i deficytu. Obie te zmienne są w niemałej części efektem decyzji oszczędnościowych sektora prywatnego – wyższym oszczędnościom odpowiada niższa konsumpcja, wraz z którą spadają dochody podatkowe państwa. Próby zmniejszania deficytu i długu narzędziami dostępnymi rządowi mogą powodować niepowetowane straty dla koniunktury i rynku pracy.
Równie mylące jest traktowanie jednego poziomu długu i deficytu jako granicy bezpieczeństwa dla wszystkich krajów UE. Dług w tych krajach ma różną strukturę wierzycieli, wynika też z innych decyzji wydatkowych i dystrybucyjnych. To powoduje istotne różnice w profilach ryzyka związanych z zadłużeniem publicznym.
Zamiast reguł deficytu i długu reguła wydatkowa
Nasza propozycja polega na rezygnacji z reguł deficytu i długu i oparciu reguł fiskalnych na dobrze skonstruowanej regule wydatkowej. Powinna ona uwzględniać potrzeby inwestycji publicznych oraz ograniczenia makroekonomiczne, które już dziś są przedmiotem analiz Komisji Europejskiej w ramach procedury monitoringu nierównowag makroekonomicznych.
Należy obserwować inflację, zatrudnienie, podział dochodów, zadłużenie prywatne i publiczne oraz równowagę w relacjach z zagranicą. Trzeba także monitorować strukturę wierzycieli długu. Rządy powinny rozwijać krajową bazę nabywców obligacji. Rady fiskalne powinny otrzymać szerszy mandat oceny makroekonomicznej polityki fiskalnej.
Czytaj więcej
O ryzyku zderzenia finansów publicznych ze ścianą, odpowiedzialności za nadmierny deficyt i sporze z ministrem finansów mówi Sławomir Dudek, przewo...
Chronić inwestycje w transformację energetyczną, bezpieczeństwo i podstawowe lokalne zaopatrzenie
Odnowione ramy fiskalne powinny w szczególności chronić inwestycje w transformację energetyczną, bezpieczeństwo i utrzymywanie zdolności systemów lokalnego zaopatrzenia w podstawowe dobra i usługi. Struktura wydatków jest ważna. Prawdziwie niezrównoważone finanse to takie, które prowadzą do pogorszenia perspektyw komfortowego życia dla kolejnych pokoleń. Czynnikami ryzyka o wiele ważniejszymi od niezrównoważonych finansów są konflikty zbrojne i hybrydowe (bezpośrednie zagrożenie ze strony Rosji), ekstremalne warunki pogodowe czy utrata zasobów naturalnych np. wody.
Odejście od eksportowego modelu gospodarczego
Proponowane zmiany implikują odejście od eksportowego modelu gospodarczego i silniejsze skupienie się na wykorzystaniu zdolności wytwórczych w celu wzmocnienia europejskich systemów zaopatrzenia kluczowych potrzeb społecznych. Dlatego tak istotny jest podział dochodów zapewniający jednocześnie popyt na przekierowane moce wytwórcze, jak i bardziej sprawiedliwy dostęp do korzystania z nich.
W ramach UE oznacza to skupienie się nie tylko na krajach deficytowych, ale także nadwyżkowych, by wewnętrzna reorientacja źródeł popytu nie przyniosła kolejnego niezrównoważonego boomu gospodarczego, finansowanego niestabilnymi przepływami długu prywatnego. W tym celu konieczna jest ścisła współpraca z bankami centralnymi, szczególnie EBC.
Dlaczego to ważne dla Polski
Polska ma powody, by zabiegać o tak zarysowaną reformę. Nieuchronne zbliżanie się do krajowych granic zadłużenia będzie powodować presję na ograniczanie wydatków, co może skutkować trudnościami gospodarczymi dokładnie w momencie, kiedy inwestycje w transformację energetyczną i obronność są najbardziej palące, a zachowanie spójności społecznej i ochrona najsłabszych najpotrzebniejsze.
Możemy też osłabić instytucje, które sami stworzyliśmy, dlatego lepiej zastanowić się nad ich kształtem. Reguły fiskalne powinny wspierać wysiłki w stronę budowy bezpieczniejszego i bardziej sprawiedliwego kraju. Dalsze podporządkowywanie ich arbitralnym i nieskutecznym limitom fiskalnym jest po prostu niebezpieczne dla długoterminowego rozwoju Polski.
Śródtytuły od redakcji. Opinie publikowane w „Rzeczpospolitej” są elementem debaty publicznej i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy redakcji.