Po nałożeniu 25-procentowych ceł przez prezydenta USA Donalda Trumpa na import produktów z Meksyku i Kanady, a także 10-procentowych ceł na import z Chin, potencjalne straty zaczynają już liczyć europejskie koncerny motoryzacyjne. W poniedziałek spadły kursy akcji największych producentów samochodów: Stellantisa i Grupy Volkswagena, odpowiednio o 6,8 oraz 5,6 proc., Volvo o 6,5 proc., Mercedesa, BMW i Porsche od 3,6 do 4,3 proc. – podał serwis Automotive News Europe.
Czytaj więcej
Dolar amerykański umocnił się, dolar kanadyjski i peso meksykańskie osłabły, indeksy giełdowe w Azji i Europie traciły, ropa zdrożała, a inwestorzy...
O 3,7 procent, do najniższego poziomu od ponad dwóch tygodni, obniżył się Europejski indeks samochodów i części SXAP. To największy spadek wśród innych indeksów sektorowych na europejskim STOXX 600, który zmalał o 1,4 procent. „Analitycy obawiają się, że cła nałożone na produkty z Meksyku mogą być bardziej szkodliwe dla europejskich producentów samochodów i ich dostawców, niż jakiekolwiek bezpośrednie cła na towary z UE” – komentuje Automotive News Europe.
Meksyk jest uzależniony od motoryzacji
Przemysł samochodowy to flagowy sektor gospodarki meksykańskiej. Przy tym ponad połowa produkcji tamtejszej branży motoryzacyjnej odbywa się w oparciu o produkty, półprodukty czy usługi pochodzące z importu. Około 90 procent eksportu samochodów z Meksyku trafia do USA, ale część produkowanych tam aut wysyłana jest do Europy.
Fabryka Audi w meksykańskim San Jose Chiapa produkuje średniej klasy SUV-a Q5, z kolei zakład BMW w San Luis Potosi produkuje modele 3 Series, 2 Series Coupe i M2, a od 2027 roku będzie produkować całkowicie elektryczną linię modeli Neue Klasse. Volkswagen ma w Puebla największą fabryką samochodów w Meksyku i jedną z największych w całym koncernie. W 2023 r. wyprodukowano tam prawie 350 tys. samochodów, w tym Jettę, Tiguana i Taosa, wszystkie na eksport do USA. Dwa zakłady ma w Meksyku Stellantis: Saltillo, w którym powstają pick-upy i vany Ram, oraz Toluca, w którym produkowany jest SUV Jeep Compass.
Czytaj więcej
- Mamy do czynienia z serią niespodzianek i zaskoczeń ze strony najbliższego sojusznika - mówił przed rozpoczęciem nieformalnego szczytu UE w Bruks...
Także marki japońskie produkują w Meksyku samochody: Honda, Mazda, Nissan i Toyota. Do tego dochodzi produkcja części i komponentów m.in. przez Autoliv, Valeo czy Michelina.
Volkswagen i Stellantis stracą miliardy
Straty producentów spowodowane cłami mogą być bardzo wysokie. Według analityków banku inwestycyjnego Stifel, na których informację powołuje się Automotive News Europe, cłami może być objęte około 8 miliardów euro przychodów VW oraz około 16 miliardów euro przychodów Stellantisa. W sobotę 2 stycznia Volkswagen oświadczył, że liczy na rozmowy mogące pomóc w uniknięciu konfliktu handlowego.
Czytaj więcej
Prezydent USA nałożył 25-procentowe cła na produkty sprowadzane z Kanady i Meksyku oraz 10-procentowe na import z Chin, a także na kanadyjską energ...
Zwłaszcza, że kolejne cła mogą być nałożone na towary z Unii Europejskiej. Takie groźby Trump wysuwał już w swojej pierwszej kadencji, w 2020 r. Europejskie samochody miały być wówczas kartą przetargową w negocjacjach handlowych USA z Unią Europejską. – Jeśli czegoś nie dostaniemy, będę musiał podjąć działania. A będą to bardzo wysokie stawki na samochody i inne rzeczy, które trafią do naszego kraju – zapowiadał Trump podczas dorocznej konferencji w Davos. Już w czasie swojej pierwszej kadencji, wiosną 2018 roku, groził cłami na auta z UE, gdy ta chciała działań odwetowych w reakcji na zapowiedziane przez amerykańską administrację wprowadzenie ceł na import stali i aluminium. Trump zarzucił jednocześnie UE, że blokuje sprzedaż amerykańskich samochodów w Europie. „To wielka nierówność w handlu” – pisał na ówczesnym Twitterze (dziś serwis X).
Droższe samochody i kłopoty na rynku pracy
Amerykańskie cła będą mieć daleko idące skutki: nie tylko dla wyników finansowych producentów aut, ale przełożą się na rynek pracy i ceny. - W zależności od zakresu działań, jakimi dysponują poszczególne firmy, podwyżki taryf mogą sprawić, że pojazdy staną się droższe – ostrzega Simon Schütz, rzecznik niemieckiego Stowarzyszenia Przemysłu Motoryzacyjnego VDA. Nie można także wykluczyć negatywnych konsekwencji dla miejsc pracy w Niemczech i tych krajach europejskich, gdzie działają niemieckie firmy z branży motoryzacyjnej.