Rafał Brzoska wykłada 100 mln euro na Ukrainę

Polskie firmy chcą siedzieć przy stole, przy którym decydenci ze świata będą dzielić biznesowy tort związany z odbudową Ukrainy. Rafał Brzoska wraz z innymi biznesmenami planuje fundusz odbudowy.

Aktualizacja: 22.12.2023 06:07 Publikacja: 22.12.2023 03:00

Rafał Brzoska wykłada 100 mln euro na Ukrainę

Foto: PAP

Szlak przeciera Rafał Brzoska, który rozmawia z Amerykanami o odbudowie Ukrainy i zaczyna organizować wraz z innymi polskimi firmami fundusz odbudowy Ukrainy. Deklaruje przy tym wyłożenie 100 mln euro, zachęcając, by iść jego śladem. Jak mówi, sygnał naszej gotowości musimy wysyłać stale.

Do funduszu Brzoska chce ściągnąć nawet przedsiębiorców z krajów sąsiednich: zapowiada wizyty w czterech z nich. Przypomina, że po wyborach w Polsce – i na kilka miesięcy przed wyborami w Ukrainie – zatrzymanie frontu i nowej żelaznej kurtyny, która dziś tam powstaje, jest sprawą bezpieczeństwa Polski. Odbudowa potencjału gospodarczego i społecznego Ukrainy jest na to dobrym sposobem. – Amerykanie także są pewni, że Putin nie zatrzyma się, jeżeli pokona Ukrainę – mówi w wywiadzie udzielonym „Rzeczpospolitej”.

100 mln na start

Brzoska mógł być pierwszym dużym przedsiębiorcą, który rozmawiał z przedstawicielami administracji i biznesu w USA o zaangażowaniu Polski w odbudowę Ukrainy.

– Ja ze swojej strony deklaruję, że mogę przeznaczyć 100 mln euro do budowy takiego funduszu, żeby pokazać innym polskim przedsiębiorcom, że warto się zaangażować. Warunek jest jeden: musi być silny partner po drugiej stronie, a ja nie wyobrażam sobie silniejszego partnera niż biznes amerykański – mówi nam prezes InPostu.

Chciałby on zmotywować duże polskie firmy do wyłożenia wkładu finansowego, by budżet inwestycyjny zwiększyć. Ale dotyczy to również dużego biznesu z krajów naszego regionu. Brzoska zapowiada do marca co najmniej cztery wizyty w sąsiednich krajach i rozmowy z firmami, które mają pieniądze i byłyby zainteresowane inicjatywą.

Chodzi o to, by do stołu, przy którym karty rozdają Amerykanie, nie podchodzić z pustymi rękami. Koszt odbudowy Ukrainy szacowany jest na 700–1000 mld dol. To tort, o który zawalczą największe gospodarki świata, w tym oczywiście USA, ale w Kijowie widać też delegacje z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Francji czy Korei Południowej.

Czytaj więcej

Rafał Brzoska: Polski biznes musi zbudować fundusz odbudowy Ukrainy

Ważny jest czas. Szef InPostu twierdzi, że na znalezienie partnerów, pieniędzy i rozwiązań mamy siedem do dziewięciu miesięcy. Polska musi przypominać, że jesteśmy nie tylko partnerem ze względu na lotnisko w Jasionce czy sąsiedztwo z Ukrainą, ale mamy know-how i ekspertów, którzy brali udział w transformacji polskiej gospodarki. I że łączy nas z Ukrainą logistyka, drogi, linie kolejowe i energetyczne.

Mitem okazały się obawy, że niemieckie czy francuskie firmy już robią w Kijowie pierwsze interesy. – Amerykanie jasno mi powiedzieli: to nieprawda. A jeżeli Amerykanie tak mówią, to dla mnie oznacza jedno: że to Amerykanie rozmawiają dzisiaj w Kijowie i stawiają warunki, co musi się wydarzyć, żeby odkręcić kurek z pieniędzmi – mówi Brzoska.

Dla polskiego biznesu korzystne jest nawet bycie podwykonawcą dużych projektów, bo lepiej być podwykonawcą na 5 proc. z 900-miliardowej inwestycji niż prowadzenie małych, choć własnych, projektów. – Na pewno jedną ze strategii jest podwykonawstwo wielkich inwestycji, druga strategia to mały biznes inwestujący w regionach, a trzecia: wykorzystanie Polski jako wielkiego hubu. Kraje azjatyckie instalują się dziś w Polsce, przedstawicielstwo Korei ma już ok. 40 osób – komentuje Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Najpierw pokój, potem biznes

– Odbudowa się nie zacznie, dopóki nie skończy się wojna. W tej chwili jedynie fundusze spekulacyjne skupują ziemię w Ukrainie – mówi Kaźmierczak. Jego zdaniem w Ukrainie w czasie odbudowy pojawią się wielkie inwestycje platformowe, prowadzone np. przez ONZ, poza tym „imperialne” inwestycje z USA czy Korei.

Nad narzędziem finansowania polskich inwestycji w Ukrainie pracuje właśnie BGK, który zorganizował spotkanie dla firm mających już gotowy biznesplan inwestycji w Ukrainie. Bank będzie finansował swoje narzędzia z zablokowanego jeszcze przez Węgry programu Ukraine Facility, który zakłada wsparcie dla prywatnych inwestycji.

Czytaj więcej

Krzysztof A. Kowalczyk: Nie przespać szansy w Ukrainie

BGK rozmawia już z potencjalnymi inwestorami, głównie w Polsce, bo chce znać ich potrzeby. – KE preferuje alokowanie gwarancji dla większej grupy inwestycji w ramach wybranego sektora gospodarki. Inwestycje, których poszukujemy, muszą stanowić wartość dodaną dla gospodarki ukraińskiej i przyczyniać się do jej modernizacji. Niekoniecznie muszą być powiązane z odbudową gospodarki – mówi Karol Tofil, dyrektor Biura Partnerstwa Międzynarodowego BGK, i podkreśla, że dzięki gwarancjom KE finansowanie będzie miało dużo korzystniejsze warunki niż dostępne na rynku.

Sytuacja Ukrainy może być nawet trudniejsza niż u progu wojny: kontrofensywa nie wyszła, Węgry blokują 50 mld euro dofinansowania, są sygnały o sporach w dowództwie. Pytanie też, w jakim stylu Zełenski oddałby władzę, jeśli przegra przyszłoroczne wybory.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Jacek Piechota , prezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej

Polski biznes musi być przygotowany i śledzić sytuację, by wziąć udział w późniejszych inwestycjach, gdy zostaną uruchomione. Pomysł utworzenia takiego prywatnego polskiego funduszu uważam za bardzo dobry. Musi być wzmocniony środkami państwowymi w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego, dla efektu skali i dla jego wiarygodności. Zapowiadała to jeszcze minister Emilewicz.

Firmy są bardzo zainteresowane rynkiem ukraińskim i przygotowują się. Każdy instrument wsparcia jest tu potrzebny, a prywatny fundusz byłby cenny.

Ukraina o krok bliżej UE

Morale Ukrainy wzmocniła decyzja Rady Europejskiej z 14 grudnia, która postanowiła rozpocząć negocjacje akcesyjne z Ukrainą i Republiką Mołdawii.

Teraz zostaną wypracowane stosowne ramy negocjacyjne. Wcześniej Rada UE, czyli spotkanie ministrów odpowiedzialnych za dany obszar polityki, ustaliła, że wojna Rosji przeciwko Ukrainie pokazuje, iż rozszerzenie jest również priorytetem strategicznym. Rada więc potwierdza swoje pełne i jednoznaczne zaangażowanie w perspektywę członkostwa w UE Bałkanów Zachodnich, Ukrainy, Mołdawii i Gruzji. – Ich przyszłość leży w Unii Europejskiej – napisano w oświadczeniu Rady UE.

Turcja, nie bez swojej winy, tym razem także nie doczeka się otwarcia negocjacji – pozostaje krajem kandydującym. Jej rola okazała się jednak kluczowa w realizacji handlu zbożem przez Morze Czarne. 

Biznes
Sieci 5G w Polsce zrównały zasięg
Biznes
System kaucyjny zbudują sprytni, a nie duzi, gracze
Biznes
Praktycznie o przyszłości otwartego oprogramowania. Konferencja Open Source Day 2024 już 18 kwietnia
Biznes
Są unijne kary za łamanie sankcji wobec Rosji. Więzienie i ogromne grzywny
Biznes
Zwrot akcji w sprawie ratowania Poczty Polskiej. Andrzej Duda zablokuje wypłatę?