Wykryto tam oszustwo na wielką skalę dotyczące dostaw złomu miedzi, a potencjalne straty szacowane są na setki milionów euro.
Notowania Aurubis, największego w Europie producenta miedzi runęły a wraz z nimi zaufanie do branży, którym wstrząsnął niedawny skandal z Trafifigura Group w roli głównej.
W Aurubis popełniono dwa różne przestępstwa, prawdopodobnie ze sobą powiązane.
Jedno dotyczyło kradzieży pozostałości szlachetnych metali a w drugim przypadku stwierdzono, że zakupiony złom nie zawierał nawet śladów deklarowanego metalu. Dostawcy hamburskiej huty prawdopodobnie byli w zmowie z pracownikami tego zakładu.
- Moja pamięć sięga w głęboką przeszłość tego przemysłu i nie przypominam sobie podobnych zdarzeń na taką skalę - zdradził Bloombergowi Michael Lion, jedna z najbardziej znanych postaci branży recyklingu.
- Bardzo znaczne sumy pieniędzy w to zaangażowane sugerują, że była to niezwykle dobrze zorganizowana operacja - dodaje podkreślając możliwy udział siatki współpracujących ze sobą dostawców.
Aurubis działa od ponad stu lat i tradycyjnie w swoich hutach przetapiała mieszankę rudy miedzi i różnych form złomu tego metalu włącznie z kablami elektrycznymi i rurami wodociągowymi
Jednak w ostatnich latach firma ta mocno inwestowała w nowe procesy pozyskiwania miedzi i innych metali z coraz bardziej złożonych form złomu włącznie ze starymi płytkami drukowanymi czy bateriami litowo - jonowymi. M. in. dzięki temu w ubiegłym roku finansowym Aurubis wypracowała rekordowy zysk.
Według rzecznika hamburskiej firmy niektórzy dostawcy mogli „manipulować szczegółami” charakterystyki dostarczonego materiału.
Angela Seidler, wiceprezeska Aurubis odpowiedzialna za relacje inwestorskie i komunikację korporacyjną, powiedziała, że braki metalu wykryto po przetopieniu materiału.
Dostawcy zwykle podają szacunki zawartości dostarczonego materiału poddawanego „wizualnej kontroli” i analizie laboratoryjnej zanim kontrahenci dostaną pieniądze. W przypadku złomu elektronicznego kontrole są trudniejsze.