– Trwa kryzys i trzeba redukować koszty – stwierdza Maciej Formanowicz, założyciel i prezes giełdowej firmy. Formanowicz obserwuje w meblowej branży różne strategie mierzenia się ze spowolnieniem. – Część producentów wybrała kurs na przeczekanie. My mierzymy się z przeciwnościami – zapewnia.

– Branża meblowa nie znajduje się niestety na zielonej wyspie i, jak wiele innych sektorów, została dotknięta narastającym kryzysem. Firmy muszą się ratować redukcją kosztów, cieciem zatrudnienia, ograniczaniem wydatków inwestycyjnych. Maciej Formanowicz twierdzi, że to nieuniknione. – Tego kryzysu nie da się przeczekać, już nic nie będzie tak, jak było, i trzeba się przeorganizować. Z pewnością nie wszyscy ten kryzys przetrwają – ostrzega.

Szef Forte zwraca uwagę, że – obok drożyzny na rynku energii i surowców oraz spadającego popytu na gotowe produkty, które dotykają wszystkich przedsiębiorstw w kraju – są jednak pewne elementy specyficzne dla branży, dodatkowo osłabiające meblarzy.

Przypomina on, że gorszej jakości surowiec drzewny wykorzystywany do produkcji materiałów drewnopochodnych – płyt, z których powstaje większość mebli – dziś na większą skalę niż dotąd jest w polityce gospodarczej państwa traktowany jak biomasa i spalany w elektrociepłowniach. – Przegrywamy w leśnych przetargach, bo ciepłownie koszt zakupu mogą bezpośrednio przekładać na odbiorcę – twierdzi Formanowicz.

Możliwości eksportowe podcina zamieszanie z certyfikatami FSC. Cała UE wymaga, aby pochodzenie drewna używanego do produkcji mebli miało świadectwa FSC, które gwarantują, że surowiec pozyskiwany jest zgodnie z regułami zrównoważonej gospodarki. Część polskich regionalnych dyrekcji Lasów Państwowych idzie jednak w kierunku zaprzestania certyfikacji, co de facto uderza w meblarzy, bo wyłączy część surowca – i tak już trudno dostępnego – z obrotu, ograniczając przede wszystkim możliwości eksportowe rodzimych firm.

Czytaj więcej

Luki w sankcjach zagrażają polskim meblom. Chcą embarga na meble ze Wschodu