Rosyjskie koncerny metalurgiczne, z których największe są własnością oligarchów (m.in. objętych sankcjami Olega Deripaski (Rusal) czy Aleksieja Mordaszowa (Siewierstal), mają ogromne problemy z zachowaniem ciągłości produkcji. Jest to spowodowane uzależnieniem od zagranicznych urządzeń i technologii, wynika z lektury projektu Strategii rozwoju przemysłu Rosji do 2030 roku.

Rosyjski resort przemysłu i handlu, który przygotował dokument, wskazuje, że prawie całe wyposażenie zakładów metalurgicznych pochodzi z tzw. nieprzyjaznych krajów (Unia, USA, Japonia, Australia, Norwegia itd). A zachodnie sankcje zakazują dostaw do Rosji.

Czytaj więcej

Rosja szuka surowców, które pozwolą trzymać świat w szachu. Neon nową nadzieją

Autorzy strategii, do której dotarł „Kommersant”, zauważają, że w Rosji praktycznie nie ma własnych technologii produkcji wysokiej jakości materiałów ogniotrwałych dla przemysłu wielkopiecowego i hutniczego. Prawie wszystkie urządzenia są importowane z zagranicy, a te produkowane w Rosji nie spełniają międzynarodowych standardów.

Ponadto Rosja pozostaje w tyle za światowymi liderami w technologiach sektora stalowego. Nie produkuje urządzeń do redystrybucji cyklu spiekania, do walcowni, linii galwanizacyjnych, linii do powlekania polimerów i pieców grzewczych.

W dokumencie zauważono, że zachodni dostawcy odmawiają współpracy z rosyjskimi firmami, a zachodnie firmy, których urządzenia wykorzystywane są w przemyśle metalurgicznym, odmówiły przeprowadzenia konserwacji.

Oligarcha i jeden z najbogatszych Rosjan Władimir Lisin, właściciel koncernu NLMK z Nowolipiecka, przyznał pod koniec lipca, że „realizacja programów inwestycyjnych stała się znacznie trudniejsza, bo będą przerwy w dostawach zachodniego sprzętu”.

Koncern Evraz (udziały ma w nim Roman Abramowicz) ogłosił z kolei 4 sierpnia, że przedłużył modernizację walcarki szynowej o rok z powodu problemów z dostawą sprzętu. Wartość projektu oszacowano na 210 milionów dolarów. Aleksiej Szewelew, prezes Siewierstalu, też przyznał, że koncern ma problemy ze sprzętem. „Musimy wymienić 17 tys. importowanych części zamiennych, materiałów i komponentów. To ogromna liczba” – zauważył.

Rosyjscy eksperci są zdania, że opracowanie własnych rozwiązań i uruchomienie produkcji zajmie 10–12 lat. Do tego czasu rosyjskie huty są zdane na gorsze jakościowo produkty z krajów trzecich.