Decyzję o zakazie unijni urzędnicy mogą podjąć w oparciu o dyrektywę tytoniową z 2014 r., która pozwala im na wprowadzanie ograniczeń sprzedaży produktów zawierających tytoń, jeśli ich udział na Starym Kontynencie przekroczy 2,5 proc.

Czytaj więcej

Polska jest tytoniową potęgą i nie ma sobie równych

Tylko w Polsce z podgrzewaczy tytoniu korzysta około 1 mln ludzi (w tej grupie są osoby, które zarówno palą papierosy, jak i podgrzewają tytoń). Niemal dwie trzecie z nich kupuje warianty smakowe, głównie mentolowe, które skutecznie wypełniły niszę po niedawno wprowadzonym zakazie sprzedaży takich papierosów.

Teraz unijni urzędnicy wzięli na cel podgrzewacze tytoniu, które nad Wisłą powoli zdobywają miłośników – ocenia się, że opanowały tu 6–7 proc. rynku. O ile jednak zakaz sprzedaży papierosów smakowych wszedł w życie po czterech latach od podjęcia decyzji w tej sprawie, o tyle w przypadku podgrzewaczy okres przejściowy ma być bardzo krótki. Pierwsze informacje mówią o maksymalnie dwóch miesiącach, które rynek miałby na dostosowanie się do nowej sytuacji.

Kłopoty z pozbyciem się zapasów w tak krótkim czasie mogliby mieć przede wszystkim mali i średni sklepikarze. Już pojawiają się też głosy o możliwym wzroście szarej strefy, w stronę której zwrócą się konsumenci pozbawieni wkładów smakowych.

O komentarze poprosiliśmy producentów podgrzewaczy tytoniu. – Krytycznie odnosimy się do pomysłu Komisji Europejskiej, który zakazywałby sprzedaży wkładów tytoniowych do podgrzewania o charakterystycznym aromacie. W przypadku papierosów o smaku mentolowym przewidziano czteroletni okres przejściowy. Brak podobnych regulacji w przypadku tytoniu do podgrzewania wpłynąłby negatywnie na handel, gospodarkę i konsumentów – ocenia Adam Suchenek, rzecznik prasowy Philip Morris Polska. Przekonuje, że gdyby ten zakaz wszedł w życie, konsumenci z dnia na dzień byliby zmuszeni do szukania wyrobów w szarej strefie, a te nadal będą dostępne za naszą wschodnią granicą. – Badania naukowe wielu produktów tytoniowych do podgrzewania wskazują na ich potencjał niższej szkodliwości w porównaniu z paleniem papierosów. Natomiast badania rynkowe pokazują, że ich konsumentami są osoby wcześniej palące papierosy, a ponad 60 proc. z nich wybiera warianty smakowe, głównie o smaku mentolowym. Jeśli zakaz wejdzie w życie, konsumenci papierosów, którzy nie rzucają palenia, stracą dostęp do takiej alternatywy, która jest lepszym wyborem niż palenie – mówi Suchenek.

British American Tobacco Polska po zastanowieniu postanowiło nie komentować tej sprawy.

– Wszystkie działania ograniczające sprzedaż są problemem. Tak było też z zakazem sprzedaży papierosów mentolowych, które szczególnie w Polsce stanowiły dużą część rynku. Nie tędy droga do ograniczenia palenia – mówi Maciej Ptaszyński, wiceprezes Polskiej Izby Handlu. – Wyroby tytoniowe stanowią dla handlu w Polsce dużą część sprzedaży. Wszelkiego rodzaju ograniczenia w handlu, które mogą być zastosowane u nas, jak i te wdrażane w innych krajach, są więc uderzeniem w handel. Jako PIH zawsze staliśmy na stanowisku, że nie powinno się ograniczać dostępu do legalnych produktów, bo stymuluje to szarą strefę – dodaje.

Planowany zakaz sprzedaży smakowych wkładów do podgrzewaczy tytoniu to kolejny cios w ten segment rynku. Od początku 2022 r. o 50 proc. wzrosła akcyza na tę kategorię wyrobów nowatorskich.