Polacy pokochali elektryczne jednoślady. Modne stały się nie tylko rowery, ale i hulajnogi. To dlatego łódzki producent e-pojazdów, firma TrybEco, właśnie przejął VoltScooters, operatora sieci hulajnóg pożyczanych na minuty – dowiedziała się „Rzeczpospolita".

Wejście w tzw. sharing (współdzielenie) pojazdów to nie koniec szybkiego rozwoju spółki – sięga ona bowiem po drugą rundę finansowania (pozyska 3 mln zł), która ma wesprzeć ambitne plany. TrybEco szykuje zagraniczną ekspansję, a za pięć lat chce sprzedawać 15 tys. e-rowerów.

Groclin ruszy w Europę?

TrybEco produkuje rowery, hulajnogi, skutery, ale oferuje też stacje ładowania, parkowania i wypożyczania tych pojazdów. – Utworzenie kolejnego filaru firmy w postaci systemów sharingowych daje nam ogromne możliwości i potencjał wzrostu – mówi Tomasz Przygucki, twórca TrybEco. – W latach 2020–2026 planujemy wzrost 25–50 proc. rocznie. Zwiększymy przychód minimum trzykrotnie – zapowiada.

Łukasz Blichewicz, prezes Grupy Assay (inwestor w łódzkiej spółce), wskazuje, że dziś 60 proc. codziennych podróży Europejczyków odbywa się w promieniu 8 km. – Przy takich odległościach bezkonkurencyjne są jednoślady elektryczne. W 2030 r. w krajach UE sprzedawać się będzie 17 mln takich pojazdów – tłumaczy.

Czytaj więcej

Koniec rowerów Nextbike, jakie znamy. Firmę przejmuje operator hulajnóg

Europejski rynek e-rowerów urósł w 2020 r. o 25 proc. W 2021 dynamika jest jeszcze wyższa. Szacuje się, że w 2026 r. udział elektryków w wartym 5,5 mld zł rocznie rodzimym rynku rowerów sięgnie 30 proc. Jak przekonuje Michał Seidel, prezes eGroclinu, już dziś możemy mówić o boomie. – Choć w 2021 r. ruszyliśmy z produkcją, udało się nam sprzedać całą ilość jeszcze przed końcem roku. Mamy też sprzedane 50 proc. naszych mocy produkcyjnych na 2022 r. Popyt jest ogromny, dlatego chcemy zwiększyć moce przerobowe, być może nawet dziesięciokrotnie – deklaruje. I podkreśla, że decyzje o inwestycji w zwiększenie zdolności wytwórczych spółki będą podjęte w grudniu.

Poznańska firma, część grupy Groclin, nie wyklucza budowy sieci salonów z e-rowerami. – Potencjał tego rynku jest ogromny – dodaje Seidel.

Autopromocja
#NowaRp.pl

Znacznie więcej niż wiedza

ZAPRENUMERUJ

Jego zdaniem popytowi sprzyja pandemia, która w przypadku wielu osób przyspieszyła decyzję, by przesiąść się na rower. – Do zakupu elektrycznego roweru przekonuje też rozwój infrastruktury – wyjaśnia Seidel.

Czytaj więcej

Pomysł łódzkiej firmy na pororzucane elektryczne hulajnogi

Spółka liczy, że wykroi sobie spory kawałek rynku. Elektryki to bowiem nisza rowerowego sektora, w której w naszym kraju nie ma dominujących graczy. – Chcemy za kilka lat być liderem w Polsce i silnym graczem w Europie – twierdzi nasz rozmówca.

W Niemczech 85 proc. sprzedawanych rowerów już stanowią elektryki. W Holandii w br. po raz pierwszy konsumenci kupili ich więcej niż tych tradycyjnych. – Polska ma tu jeszcze wiele do zrobienia. U nas sprzedaż rowerów sięga ponad 1,2 mln sztuk, a w Niemczech – 3,5 mln – zauważa prezes eGroclinu.

Rekordowe wyniki

Boom przeżywają jednak nie tylko e-rowery, ale i tradycyjne dwa kółka. Odczuła to Grupa Romet – zakłada, że na koniec br. osiągnie 450 mln zł przychodów. Jak ustaliliśmy, spółka w 2021 r. odnotowała aż 35-proc. wzrost sprzedaży w stosunku do 2019 (o 50 proc. zwiększyła sprzedaż online). Wedle prognoz w przyszłym roku Romet ma pobić kolejny rekord, sięgając po 600 mln zł przychodów.

– W 2021 r. moglibyśmy wypracować jeszcze lepsze wyniki, ale podjęliśmy decyzję o niezastępowaniu osprzętu uznanych marek, jak Shimano lub Sram, tańszymi zamiennikami, na co zdecydowała się część konkurencji – komentuje Grzegorz Grzyb, wiceprezes Rometu. I zapowiada, że aż 20 proc. wszystkich rowerów Rometu będą stanowić elektryki.

Czytaj więcej

Można już zmienić stary rower w „elektryka”. To rewolucja na drogach