Gość zauważył, że powstaje coraz więcej wyjątków i odstępstw od rzeczywistości korporacyjnej. - Zaczynamy mieć świat dwóch szybkości jeżeli chodzi o strukturę i kulturę firm i organizacji. Jest kilka paradoksów, które mnie fascynują - mówił Santorski.
Tłumaczył, że w działaniach politycznych politycy stają się sprzedawcami i wykorzystują sieć, żeby rozpoznać potrzeby klientów, którym chcą sprzedać swoją władzę. - A organizacje pracują nad zaangażowaniem, kulturą różnorodności, czasem nawet nad jakością życia i pracy. Właściciele organizacji widzą, że na rynku pracownika to się bardziej opłaca. Paradoksalnie, możemy mieć więcej zdrowych mechanizmów społecznych wewnątrz odsądzanych od czci i wiary korporacji niż w ich społecznym otoczeniu – stwierdził.
- Takich organizacji jest coraz więcej. Są tam ćwiczone i studiowane dobre praktyki podmiotowości, wewnętrznej konsultacji, szacunku w relacjach, naturalnego przywództwa. To być może przyda się za dekadę w życiu społecznym – dodał.
Santorski przypomniał, że Jan Paweł II pisał w encyklice, że zysk jest naturalną konsekwencją prowadzenia działalności gospodarczej. - Powstaje pytanie; jak jest osiągany i co potem z nim robimy – zaznaczył.
Gość wszedł do rady nadzorczej spółki Netguru. - Oni robią to, czego uczymy od 8 lat w Akademii Psychologii Przywództwa. Sami, w naturalny sposób budują taki organizm i organizację, w której prowadzą sprzedaż, która jest dużo bardziej pull niż push. W przyjazny sposób chcą, żeby oprogramowanie było dla ludzi źródłem szczęścia i radości – tłumaczył.
Inny przykład to firma TDJ pana Domagały. - Po udanej sukcesji przechodzi z biznesu górniczego, przemysłowego, twardego, folwarcznego do bardzo otwartej i nowoczesnej organizacji. Ściąga ludzi, pod warunkiem, że będą chcieli dzielić ich określone wartości: otwartość, odpowiedzialność i kontekst społeczny – mówił gość.
Przyznał, że takich firm jest mało, ale go to nie martwi. - Wszystko to, co jest naprawdę ważne w życiu osobistym i społecznym to rzadkie zdarzenia. W takich rzadkich zdarzeniach jest potencjał – ocenił.
Santorski podkreślił, że CSR (społeczna odpowiedzialność biznesu) jako strategia PR w Polsce obumiera. - W to miejsce pojawiają się nowe kryteria. Jeżeli firma robi coś nienaturalnie, sztucznie i hipokrytycznie, bo chce uwieść milenialsów a potem zwieźć, to oni mówią sprawdzam. Z jakiś powodów, współczesny dwudziesto-trzydziestolatek nie wygasza tzw. detektorów ściemy. To nie pozwala dzisiaj firmom ściemniać. W nowej kulturze niezwykle ważna jest prawda. Ważne jest czy te banery wewnątrz organizacji odnośnie misji, wizji i wartości naprawdę działają – podsumował gość.