PKP Cargo i narodowi przewoźnicy kolejowi z Niemiec, Rosji i Ukrainy powołali wspólną firmę. W czerwcu planowane jest pierwsze posiedzenie rady dyrektorów Eurasia Rail Logistics. – Na nim ustalimy wszelkie kwestie związanie z dalszym funkcjonowaniem przedsiębiorstwa – mówi Wojciech Balczun, prezes PKP Cargo. Polski przewoźnik i Białoruskie Koleje Żelazne mają po jednym przedstawicielu w radzie dyrektorów. Niemiecki Deutsche Bahn i Rosyjskie Koleje Żelazne – po dwóch. Podział ten ma odpowiadać udziałom w Eurasi.
Jakiej wysokości są pakiety poszczególnych przewoźników udziałowcy na razie nie chcą zdradzić. Rąbka tajemnicy uchylił dla „Rz” Władimir Jakunin, prezes rosyjskiego przewoźnika, który powiedział, że przyjęto zasadę równego podziału między krajami dysponującymi torami szerokości 1520 mm i 1435 mm. – Czyli Rosję i Białoruś nie obchodzi, jak swoje 50 procent podzieliły Niemcy i Polska, a nasi polscy i niemieccy partnerzy nie ingerują w to, jak rozstrzygnęliśmy tę kwestię z Białorusinami – podkreślił Władimir Jakunin.
– Trzeba się liczyć z tym, że początkowa faza funkcjonowania spółki to będzie rozruch, trudno powiedzieć, kiedy podpiszemy pierwszy kontrakt – wyjaśnia Balczun. Na razie udziałowcy nie chcą też ujawnić, kiedy firma zacznie przynosić zyski i w jakiej wysokości.
Eurasia nie jest spółką kolejową. Będzie organizować przewozy z Rosji do Niemiec przez Polskę i Białoruś. Za transport towarów odpowiedzialność przejmą przewoźnicy działający na terenie danego kraju. Dzięki pośrednictwu Eurasi jej klienci nie będą musieli podpisywać umów z każdą koleją oddzielnie, co ma miejsce teraz.
1,5 mld zł to roczna wartość towarów przewożonych tranzytem przez Polskę z Azji do Europy Zach.