Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, niemiecka spółka Concord Power Nordal zamierza wybudować do granicy z naszym krajem odgałęzienie (tzw. DEPAL) od planowanego w północno- wschodnich Niemczech rurociągu NORDAL. Ten z kolei ma za zadanie rozprowadzać gaz, który dotrze do Niemiec gazociągiem bałtyckim budowanym przez rosyjsko-niemiecką spółkę Nord Stream.

Polska, podobnie jak kilka innych krajów nadbałtyckich, jest przeciwna temu projektowi, bo zagraża on środowisku i zwiększa uzależnienie państw unijnych od dostaw rosyjskiego gazu.

Dla Polski oferta łącznika z Niemcami to kiepska propozycja: w okolicach Szczecina ma bowiem powstać terminal gazu skroplonego w ramach planu poprawy bezpieczeństwa energetycznego i zdywersyfikowania źródeł zaopatrzenia kraju w ten surowiec. Nieopodal Niechorza planowane jest także zakończenie rurociągu z Danii. Zatem w tym rejonie Polska nie będzie już potrzebować dodatkowych ilości rosyjskiego gazu, bo będzie mieć skroplony gaz z Afryki oraz naturalny ze Skandynawii.

Tymczasem łącznik z Niemcami ma być ogromny. Średnica rury, którą podaje niemiecki inwestor, wskazuje na to, że chodzi o dostawy nawet ponad 20 mld m sześc. gazu rocznie. Dla porównania Polska co roku zużywa ok. 14 mld m sześc. gazu.

Concord Power Nordal przekonuje, że „przyłączenie Szczecina do niemieckiej sieci gazowej zapewni stabilizację zaopatrzenia, i oferuje polskim firmom alternatywne źródło i większą pewność zaopatrzenia”.

Informacje o planowanej budowie gazociągu otrzymał wojewoda zachodniopomorski. Dokument w tej sprawie przesłały władze landów Berlina i Brandernburgii w związku z trwającą procedurą w sprawie zagospodarowania przestrzennego.

Papiery przeleżały jednak w urzędzie wojewódzkim miesiąc i dopiero wczoraj trafiły do Ministerstwa Gospodarki. Polskie władze muszą jak najszybciej zająć stanowisko w tej sprawie, albowiem formalnie, jeśli do 28 czerwca nie przedstawią żadnej opinii na temat inwestycji, strona niemiecka uzna to za zgodę na projekt.

Trudno przewidzieć, kiedy taka opinia w Ministerstwie Gospodarki zostanie przygotowana. Nie ulega jednak wątpliwości, że inwestycja – wbrew zapewnieniom niemieckiej firmy – jest dla Polski niekorzystna.