Reklama
Rozwiń
Reklama

Ekspansja za granicą

Rodzime spółki zainwestowały już poza Polską 4,4 mld dol. Rozwój na innych rynkach to konieczność dla firm z Europy Środkowo-Wschodniej

Publikacja: 13.09.2008 04:18

INWESTYCJE ZAGRANICZNE W EUROPIE ŚRODKOWO-WSCHODNIEJ

INWESTYCJE ZAGRANICZNE W EUROPIE ŚRODKOWO-WSCHODNIEJ

Foto: Rzeczpospolita

- Pewną barierą dla inwestycji jest to, że gospodarki w regionie są raczej niewielkie. Jednak jest to na pewno kierunek, w którym firmy z tej części Europy muszą podążać – mówił podczas panelu „Czy tracimy szansę? Czas na międzynarodową ekspansję polskich/środkowo-europejskich firm” Martin Blum, ekonomista z UniCredit.

Jego zdaniem należy się spodziewać, że w kolejnych latach wartość polskich inwestycji za granicą powinna rosnąć o 10 – 15 proc. rocznie. Jako główny kierunek ekspansji wymieniane są kraje sąsiednie – Ukraina, Rosja, Czechy. Ekspansję zagraniczną firm z Europy Środkowo-Wschodniej wymusza też fakt, że choć napływ inwestycji zagranicznych utrzymuje się na wysokim poziomie, to prognozy na ten rok zakładają w Czechach, na Węgrzech, Ukrainie czy w Rosji ich niewielki spadek.

Choć w Polsce nakłady zagranicznych koncernów na razie jeszcze rosną, to eksperci obecni w Krynicy już zapowiadają, że nasza gospodarka podobnie jak inne w tej części Europy zmusza firmy do szukania szans za granicą. Zwłaszcza że – jak zapewniał podczas panelu „Ryzyko inwestycji w regionie Europy Środkowej i Wschodniej – czy nadchodzi recesja?” były szef GPW Wiesław Rozłucki – Polsce na razie nie grozi poważna recesja. – Do tej pory to tylko spowolnienie, które może przekształcić się w recesję, jeśli nasz PKB spadnie poniżej 3 proc. Zdaniem Rozłuckiego cały region Europy Środkowo-Wschodniej o wiele mniej jest zagrożony recesją niż kraje Europy Zachodniej.

Nie ulega jednak wątpliwości, że nasz wysoki potencjał rozwoju, jaki możemy zaoferować inwestorom, znacznie by wzrósł, gdybyśmy szybciej i bardziej skutecznie podnosili jakość infrastruktury.

Takich problemów nie dostrzegają u siebie Rosjanie. Igor Naumow, redaktor „Niezawisimoj Gaziety”, podkreśla, że Rosja bardzo chętnie przyjmie u siebie inwestorów i sama zainwestuje za granicą. – Nie mamy problemów z kapitałem. Dzięki drogiej ropie pieniędzy mamy pod dostatkiem. Brakuje nam wysoko wyspecjalizowanych menedżerów oraz technologii. Możemy budować fabryki, ale nie jesteśmy w stanie zagwarantować wysokiej jakości aut – mówił Naumow. – Jednak jeśli – tak jak ostatnio VW – jakiś koncern zechce u nas uruchomić produkcję, my możemy wejść z nim w sojusz, postawić zakład i dostarczyć tanią siłę roboczą.

Reklama
Reklama

Naumow nie wspomniał jednak, że problemem dla inwestorów mogą być inne bariery. – Dotyczy to zwłaszcza małych i średnich firm, które bardzo narzekają na bariery administracyjne i biurokrację – wyjaśnił prof. Anatolij Czujkinszej z Katedry Marketingu i Handlu Uniwersytetu im. Kanta w Kaliningradzie. Przyznał jednak, że w dobie spowolnienia na Zachodzie właśnie w Rosji dochodowość inwestycyjna z uwagi na niskie koszty produkcji może być wysoka, zwłaszcza w wysokich technologiach. – Pomimo wysokiej, 10-proc. inflacji nasza gospodarka cały czas się rozwija – dodał profesor.

Potwierdza to Joachim Weidemann, szef na Europę Środkowo-Wschodnią niemieckiego wydawnictwa Handelsblatt. – Rosja to interesujący rynek, podobnie jak Ukraina – stwierdził Weidemann. – W przypadku Ukrainy boomu nie widać z powodu braku wyraźnej polityki rządu skierowanej na rozwój kraju. W Rosji inwestycje mogą się okazać łatwiejsze. Firmy są zadłużone, a ich sytuacji nie poprawia wojna w Gruzji. Może się więc okazać, że pod koniec roku będą one do kupienia za bezcen.

Dzisiaj jednak aż 90 proc. polskich firm nie ma w strategii przejęć zagranicznych. Taką operację rozważa tylko kilka procent z nich. – Zaczyna się to powoli zmieniać. Dostajemy coraz więcej sygnałów od przedsiębiorstw zainteresowanych tym kierunkiem rozwoju – mówi Andrzej Kopyrski, wiceprezes banku Pekao SA.

Same firmy do ekspansji zagranicznej podchodzą nieco bardziej sceptycznie. – Kupujemy spółki poza Polską, ale trzeba pamiętać, że zdecydowana większość przedsiębiorstw w naszym kraju zatrudnia do dziesięciu osób i w ich przypadku ekspansja zagraniczna jest niemożliwa – mówi Konrad Jaskóła, prezes Polimeksu-Mostostalu. Dlatego dzisiaj w dziedzinie regionalnych przejęć prym wiodą koncerny, np. PKN Orlen czy CEZ, a mniej spektakularnych transakcji jest niewiele.

Wersja angielska artykułu

Biznes
Konkurencyjność UE, polski eksport i dziurawe sankcje na Rosję
Biznes
Putin bez narodowej limuzyny. Nie pojedzie Aurusem
Biznes
Chcą budować w Polsce elektryczne auta dostawcze. Nie dostali pieniędzy z KPO
Biznes
AI w Polsce, apel przemysłu UE, rekordowe zyski banków
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama