Doradca do spraw ekonomii przy rosyjskim rządzie w latach 90., profesor narodowej ekonomii i obecny badacz z Instytutu Petersona w Waszyngtonie, Anders Åslund ostro krytykuje Gazprom i projekt spółki budowy gazociągu na dnie Bałtyku na łamach fińskiego dziennika "Hufvudstadsbladet". Gazociąg o długości 1220 km. ma przebiegać z leżącego na Przesmyku Karelskim Wyborga do Greiswaldu w Niemczech.
Według Åslunda, Gazprom ( którego był doradcą i miał w nim akcje a także opcje) nie jest wiarygodnym partnerem do współpracy. Dlatego należy brać to pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o gazociągu. Fakt, że spółka wstrzymała dostawy gazu przez Ukrainę do UE w ubiegłym roku świadczy o tym, że Gazprom należy do partnerów, na których nie można polegać.
Åslund przypomina, że Finlandia w sprawie rosyjsko-niemieckiego projektu jeszcze stanowiska nie zajęła, ale premier Finlandii Matti Vanhanen i minister gospodarki Mauri Pekkarinen podkreślili, że projekt Nord Streamu to nie tylko kwestia ekologii, lecz i prawa.
"Polityczna dyskusja jest tylko dyskusją, i jeżeli chodzi o prawo nie można się targować" - oceniał Vanhanen. Ekspert do spraw Rosji ujawnia, że konsorcjum Nord Stream znajduje się już w zaawansowanej fazie przygotowań do budowy rurociągu.
Zaczęły się już m.in. negocjacje dotyczące udzielania kredytów na projekt. Współudziałowcy spółki Gazprom (51 procent), Basf, Eon Ruhrgas AG (20 proc.) i N.V.Nederlandse Gasunie (9 proc.) mają sfinansować przedsięwzięcie w 30 procentach. Podczas gdy na pozostałe 70 procent mają się znaleźć środki na międzynarodowym rynku kredytowym. Wysokość pożyczki wyniesie niemalże 4 mld euro. Z tego względu Åslund apeluje o ostrożność zarówno gdy chodzi o udzielenie pozwolenia na budowę jak i o kredyty.