Spór pomiędzy Skarbem Państwa a Eureko wokół prywatyzacji PZU trwał prawie dziesięć lat. Ostatecznie inwestycja w polskiego ubezpieczyciela okazała się dla Holendrów świetnym interesem. Na każdym wydanym na PZU euro Eureko zarobiło prawie 3 euro.
Umowę prywatyzacyjną PZU podpisał w listopadzie 1999 r. minister skarbu Emil Wąsacz. Na jej mocy Eureko kupiło pakiet 20-proc. akcji PZU za 2 mld zł. O połowę mniejszy pakiet kupił tworzący z Eureko konsorcjum Bank Millennium. Później Holendrzy zaczęli skupować akcje pracownicze, które dostała załoga firmy, w sumie 1,8 proc.
W grudniu 2005 r. z konsorcjum z Eureko wycofał się Bank Millennium. Holendrzy odkupili od niego 10-proc. pakiet akcji za 2 mld zł. W styczniu 2006 r. Eureko kupiło kolejny pakiet 1,2-proc. akcji od funduszu Manchester Securities Corporation. W ten sposób zdobyło w PZU 33 proc. udziałów minus jedna akcja. W sumie holenderskie konsorcjum wydało na zakupy – po uwzględnieniu inflacji – około 1,35 mld euro.
Zarabiać Eureko na PZU zaczęło w 2002 r., kiedy to trafiła do niego jedna piąta z 44 mln zł dywidendy za poprzedni rok. W 2003 r. PZU przeznaczyło na dywidendę 130 mln, w 2004 – 241 mln, a w 2005 r. – 708 mln. W 2006 r., kiedy Eureko miało już 33 proc. akcji, dywidenda wyniosła 1,35 mld zł. Rekord padł w ubiegłym roku, kiedy Holendrom przypadło 4,2 mld zł z 12,75 mld zł dywidendy. Dodatkowo, na mocy ugody podpisanej pomiędzy ministrem skarbu Aleksandrem Gradem a Eureko, Skarb Państwa oddał Holendrom dodatkowo 3,55 mld zł ze swojej puli. W ten sposób na samej dywidendzie Eureko zarobiło łącznie ponad 2,1 mld euro, blisko 1 mld euro więcej niż wydało na zakup akcji.
W majowej ofercie Eureko sprzeda na giełdzie 20 proc. akcji PZU. Skarb Państwa ustalił przedział ceny na 283,5 – 312,5 zł. W zależności od ostatecznej ceny konsorcjum (będzie ona z pewnością zbliżona do górnego pułapu) zarobi na giełdowym debiucie PZU od 4,9 mld zł do 5,4 mld zł.