Zakład miał powstać poza Warszawą, ale zdecydowano, że dla podtrzymania tradycji wzniesiony zostanie na gruntach Bumaru w Ursusie.

Przyszła fabryka ma kosztować ok. 20 mln zł. Jej budowę poprzedzi przygotowanie zupełnie nowych konstrukcji ciągników, badania rynkowe i sprawdzenie technologii. Samo uruchomienie seryjnej produkcji rodziny nowoczesnych traktorów o mocy od 80 do 120 KM – która ma tchnąć nowe życie w legendarną firmę – pochłonie ponad 30 mln zł.

– Przyszłość podwarszawskiej fabryki to montaż ciągników w systemie SKD, czyli z kompletnych modułów dostarczanych przez sprawdzonych poddostawców – twierdzi Andrzej Słonowski prezes Ursusa. Podobny model funkcjonuje w większości fabryk na świecie.

Ursus, który w swej historii wyprodukował 1,5 mln ciągników, w zeszłym roku był w stanie zaoferować rolnikom tylko 700 nowych traktorów. Podwarszawska spółka, należąca do obronnego Bumaru i zatrudniająca dziś 220 pracowników, już dawno oddała pole zagranicznym potentatom, jak amerykański John Deere, włoski koncern CNH (New Holland, Case, Steyer) czy czeski Zetor.

W zeszłym roku zarejestrowano w kraju 27,5 tys. nowych ciągników, z tego liderzy grupa CNH sprzedała 4,2 tys., a Zetor – 2,5 tys. traktorów. – W tym roku liczba rejestrowanych nowych ciągników gwałtownie spada, zanosi się, że sprzedaż będzie niższa od tej w 2009 r. o jedną trzecią – szacuje zarząd Ursusa.

Prezes firmy zapewnia, że stare modele ciągników z licencyjnej linii Massey Ferguson Perkins (kosztują od 70 do 270 tys. za pojazd) będą produkowane, dopóki tylko polscy rolnicy będą nimi zainteresowani.

Przyszłość nowym traktorom mają otworzyć najpierw badania rynkowe, a potem prace badawcze i konstrukcyjne. Na ten cel Ursus otrzyma dofinansowanie w wysokości niemal 12 mln zł w ramach unijnego programu operacyjnego "Innowacyjna gospodarka" – mówi Ihor Maruszeczko z działu marketingu firmy. W końcu przyszłego roku firma planuje już testowanie prototypów nowej rodziny średnich traktorów, a zaraz potem uruchomienie produkcji próbnych serii.

Ekspansję Ursusa i odbudowę zaufania do marki mają ułatwić nowe angielskie silniki Perkinsa, oszczędniejsze i spełniające europejskie wymagania ekologiczne, a także najnowsze systemy przeniesienia napędu i podwozia. Producent zapewnia, że pracuje nad odbudową wizerunku: w tym roku uporządkuje sieć dilerską i serwis. Liczy, że zdąży skusić rolników, by za unijne kredyty modernizacyjne kupowali nowe ursusy.