Małe i średnie przedsiębiorstwa w Europie oparły się kryzysowi lepiej, niż można było przypuszczać – wynika z raportu międzynarodowej wywiadowni gospodarczej Euler Hermes, do którego dotarła "Rz". Na tle firm włoskich i francuskich, na których oparto analizy, całkiem nieźle przedstawia się sytuacja przedsiębiorców polskich. W niektórych sektorach gospodarki kondycja polskich firm wręcz się poprawiła kosztem ich zachodnioeuropejskich konkurentów.
Według analityków Eulera, dobrą rentowność zdołały utrzymać m.in. przedsiębiorstwa farmaceutyczne oraz firmy sektora rolno-spożywczego. We Francji zwłaszcza ta pierwsza gałąź przemysłu nie ma powodów do zmartwień. Rentowność operacyjna wynosi tu 12 proc. We Włoszech także jest niezła, choć nieco niższa – 8 proc. – Niektóre branże zdołały bardzo szybko przystosować się do kryzysu. Mimo spadku aktywności gospodarki, opłacalność ich produkcji pozostała wysoka – mówi Michel Mollard, członek zarządu grupy Euler Hermes.
Dobrze radzą sobie firmy farmaceutyczne także w Polsce. Jednak mimo zadowalającej kondycji branży, nie wszystkim powodzi się jednakowo. Np. analitycy wskazują na wzrost niezapłaconych należności w firmach zajmujących się sprzedażą leków: opóźniają one rozliczenia z producentami. Jeśli w październiku 2008 roku średnia zwłoka w zapłaceniu faktury wynosiła dwa dni, to w październiku ubiegłego roku już cztery dni, a przed miesiącem wydłużyła się do blisko tygodnia.
Za to ponad europejską średnią dla innych branż wybiła się rentowność polskich firm rolno-spożywczych. Euler podkreśla, że ta branża od 2008 roku nie tylko ją utrzymała, ale wręcz poprawiła. Zwłaszcza w przypadku producentów żywności: pod koniec trzeciego kwartału wynosiła średnio 4,7 proc. W połowie roku była jeszcze lepsza – sięgała 5,5 proc., ale później zyski spadły przez słabe zbiory oraz wysokie ceny owoców. Branża rolno-spożywcza poprawiała zresztą kondycję praktycznie w całej Europie. Ale w zachodniej części kontynentu prognozy rozwoju sektora nie są tak dobre (z wyjątkiem Szwecji) jak w Europie Środkowo-Wschodniej.
Mimo spadku zamówień, zyskowność produkcji utrzymały branże: chemiczna oraz budowlana. W krajach "starej" UE firmy obu tych sektorów ostro cięły koszty. Skutecznym sposobem okazało się redukowanie liczby pracowników, zwłaszcza w branży budowlanej. – Zmiany zatrudnienia pozwalały firmom dopasować się do do sytuacji na rynku – wyjaśnia Karine Berger, główny ekonomista Euler Hermes. Było to łatwe, gdyż branża korzysta głównie z pracowników tymczasowych.