Ale zdaniem słynnego inwestora Jima Rogersa, na dłuższą metę kataklizm w Japonii podbije ceny tego i innych surowców.

Od piątku w ciągu trzech dni ropa gatunku WTI potaniała o 5,3 proc. Choć w ostatnich dniach znów drożeje, jej cena pozostaje o 5,8 proc. poniżej szczytu z 11 marca. Ropa gatunku Brent jest wciąż o 3,2 proc. tańsza.

- Popyt elektrowni na ropę znacznie wzrośnie, bowiem na całym świecie zamykane są siłownie atomowe – powiedział Rogers na antenie CNBC. Zmiana stosunku wielu rządów do energetyki atomowej to skutek poważnej awarii w japońskiej elektrowni atomowej Fukushima.

- Nie twierdzę, że będzie to korzystne dla świata i dla Japonii. Ale każda katastrofa stwarza jakieś okazje dla ludzi, którzy ich poszukują – zastrzegł prezesa firmy inwestycyjnej Rogers Holdings.

Według niego, kataklizm poskutkuje jednak nie tylko wzrostem cen ropy naftowej, ale też innych surowców. – Japonia nie była ostatnio znaczącym nabywcom materiałów budowlanych, bo od 20 lat niewiele się tam budowało. Teraz będą musieli podjąć się wysiłku odbudowy. Wzrośnie więc popyt na miedź, cement i stal – zauważył Rogers.

Z kolei związane ze zniszczeniami w Japonii przerwy w łańcuchu dostaw żywności będą wspierały ceny surowców rolnych, które w ostatnich miesiącach gwałtownie drożały.

Rogers od dłuższego czasu jest w stosunku do inwestycji w surowce bykiem. W lutym przekonywał, że będzie można na nich zyskać niezależnie od koniunktury. – Jeśli w światowej gospodarce się polepszy, na surowcach będzie można zbić fortunę. Ale jeśli się nie polepszy, to banki centralne będą drukowały jeszcze więcej pieniędzy, a żeby się zabezpieczyć przed inflacją, należy zaangażować się w surowce – tłumaczył.