Obronny holding, który nie uporał się jeszcze z ponad pół miliardową (521 mln zł), księgową stratą z ostatnich lat, wytkniętą przez audytorów, podsumował dotychczasowe, tegoroczne wyniki. Kiepsko wyglądają zwłaszcza rezultaty pierwszego półrocza 2012. Bumar, który w zeszłym roku miał jeszcze nieco ponad 3 mld zł przychodów, w ciągu pierwszych sześciu miesięcy obecnego – odnotował obroty na poziomie zaledwie miliarda zł ( to jedna trzecia tegorocznych założeń).
Według informacji Rafała Baniaka, wiceministra Skarbu Państwa, (SP jest właścicielem zbrojeniowego koncernu), bardzo słabo, w pierwszym półroczu br., wypadł eksport bumarowskiego uzbrojenia. Grupa uzyskała z zagranicznej sprzedaży wojskowego sprzętu 65,3 mln zł – to niespełna 16 proc. kwoty, jaką zaplanowano na cały 2012 r.
Kurczy się eksportowy rynek
Do tej pory nie ma jasności, czy podpisany w styczniu kontrakt na dostawę 204 wozów zabezpieczenia technicznego dla sił pancernych Indii , wart ponad 270 mln dol. dojdzie do skutku. Wiceminister Baniak zapowiada, że Bumar niewykonalną obecnie umowę z hinduskim koncernem Beml spróbuje renegocjować. Tyle, że czeka na ostateczne personalne zmiany w firmie z Bangalore, targanej korupcyjnymi aferami.
Równocześnie trwa rozliczanie czołgowego eksportowego kontraktu malajskiego. Wciąż nie wiadomo, czy zamiast skwitowania finalnego dostaw, władze z Kuala Lumpur nie upomną się o kary umowne z tytułu opóźnień w wykonaniu umowy wartej ok. 340 mln dol.
To właśnie nie najlepsze doświadczenia Bumaru z realizacji wielkich kontraktów eksportowych, w których bardziej liczyło się uzyskanie zamówienia, a zdecydowanie gorzej było z opłacalnością przedsięwzięcia – skłoniło firmę doradczą Roland-Berger do zaproponowania zmian w nowej strategii zbrojeniowej grupy: zdaniem zachodnich ekspertów powinniśmy zrezygnować z mocarstwowych ambicji i nauczyć się zabiegać - choć to niemedialne - o nawet niewielkie zamówienia, przede wszystkim we własnej armii – zdradza poufne wciąż zalecenia z raportu R-B – jeden z prezesów ważnej, produktowej dywizji Bumaru.
Nadzieja w zamówieniach armii
- Nasze handlowe struktury, przeszły głęboką restrukturyzację. Pracujemy nad nowymi kontraktami eksportowymi, m. in. w Finlandii, Algierii, na Dalekim Wschodzie. Część negocjacji jest już w fazie finalnej – mówi Monika Koniecko, rzecznik Bumaru. Podkreśla, że ostatnie dane ze sprzedaży po trzech kwartałach, nieco poprawiają obraz zbrojeniowego biznesu firmy : spółka Bumar - zgodnie ze wstępnym rachunkiem zysków i strat za 9 miesięcy 2012 roku (przygotowanym na dzień 15.10.2012r.) -zrealizowała przychody ze sprzedaży w kwocie 1.720,2 mln zł, co oznacza wzrost, o prawie 60 proc. wobec wykonania przychodów ze sprzedaży w I półroczu br. Spółka zanotowała w tym czasie zysk netto w kwocie 18,4 mln zł.
- Naszą spółkę, podobnie jak całą krajową branżę zbrojeniową, charakteryzuje pewnego rodzaju sezonowość sprzedaży i kumulacja dostaw dla głównego odbiorcy, tj. MON, w drugim półroczu, a szczególnie w czwartym kwartale. W kasie, pod koniec roku powinno być więc coraz lepiej – zapewnia Koniecko.
Sprzedają się karabiny, żołnierskie wyposażenie, amunicja
Podobnie jak w zeszłym roku, Bumar ma nadzieję na znaczącą sprzedaż karabinów, nowocześniejszego żołnierskiego ekwipunku, amunicji i rakiet . Słabnie, niestety, kondycja i oferta spółek elektronicznych i pancernych. Po niedawnej wymianie zarządu szefowie Bumaru koncentrują się teraz na ratowaniu najsłabszych spółek w tym czołgowych zakładów w śląskich Łabędach. Większość fabryk skoncentrowanych w grupie kapitałowej Bumar Żołnierz, wyspecjalizowanej w produkcji broni strzeleckiej i żołnierskiego wyposażenia optoelektronicznego ma się jednak nieźle. – Zarabiamy, bo armia modernizuje nie tylko oddziały ekspedycyjne, wysyłane do Afganistanu - mówi Ryszard Kardasz prezes dywizji BŻ i szef Przemysłowego Centrum Optyki w Warszawie.