– To ogromne fundusze. Zrobimy wszystko, by wykorzystać je jak najlepiej. W przeszłości były poważne kłopoty z wykorzystaniem środków, teraz jest jednak znaczna poprawa – przekonywał Jakub Karnowski, prezes PKP, podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
Obecnie kolejowy przewoźnik realizuje 162 projekty inwestycyjne na funkcjonujących cały czas torach. W tym roku przewiduje zamknięcie torów w sumie aż na 6,5 tys. odcinków.
– To absolutny rekord. Co dwa miesiące zmieniamy rozkład jazdy, by dostosować go do prowadzonych prac remontowych. Jednocześnie nauczyliśmy się już, jak dobrze komunikować się z pasażerami, by ten proces inwestycyjny był dla nich jak najmniej uciążliwy – dodał Remigiusz Paszkiewicz, prezes PKP Polskie Linie Kolejowe.
Ostatnie lata były też bardzo pracowite dla Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Przez dziesięć lat wydała ona na budowę dróg 144 mld zł, z czego 45 mld zł popłynęło z funduszy unijnych.
Finansowe problemy
Oczywiście nie obyło się też bez niepowodzeń, takich jak problemy z wykończeniem niektórych odcinków tras z uwagi na kłopoty finansowe wykonawców.
– Pamiętajmy jednak, że 75 proc. projektów zostało zrealizowanych w terminie – zaznaczyła Ewa Tomala-Borucka, p.o. generalnego dyrektora dróg krajowych i autostrad. – Odrobiliśmy lekcję z wcześniejszych niepowodzeń, analizujemy problemy i podejmujemy dialog z branżą budowlaną, by dobrze przygotować się do realizacji kolejnych projektów – dodała. Zaznaczyła też, że dyrekcja będzie zmierzać w kierunku wykorzystania tzw. inteligentnych sposobów zarządzania ruchem.
Zdaniem Marka Cywińskiego, dyrektora generalnego Kapsch Telematic Services, warto też zastanowić się nad zmianą sposobu pobierania opłat za korzystanie z dróg.
– Następnym krokiem powinno być lepsze wykorzystanie infrastruktury w miastach, by nikt nie tracił czasu na stanie w korkach – zaapelował Cywiński.
Eksperci zastanawiają się też, czy uda się w kolejnej perspektywie finansowej uniknąć niektórych błędów, z którymi mieliśmy do czynienia w poprzednich latach. – Słabością mijającej perspektywy są na pewno opóźnione inwestycje na kolei. Sporo też zrealizowano takich projektów, które przyniosą nam więcej kosztów niż pożytku. To pewna porażka, ale też lekcja na przyszłość – skwitował Mariusz Mielczarek, dyrektor w polskim oddziale Alstomu.
Zaczekać z oceną
Nie brak również takich głosów, że kolej nie podoła wydaniu tak dużej puli środków, jakie będzie mogła pozyskać z funduszy unijnych do 2020 r. – Warto się więc zastanowić, czy nie przesunąć części środków z kolei na drogi. Nad tym teraz pracuje polski rząd – przekonuje Adrian Furgalski, członek zarządu Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.
Tymczasem przedstawiciele kolejowych spółek przekonują, że na ocenę efektów prac na kolei trzeba poczekać. W 2013 r. PKP zmodernizowała ponad 1 tys. km torów kolejowych, ale nie uzyskała jeszcze efektu sieciowego, tzn. pociągi nie mogą jeździć z dobrą prędkością na całych trasach.
– Aby tak się stało, musimy dokończyć kilka mniejszych projektów, a także zmodernizować kolejne odcinki torów w ramach nowej perspektywy finansowej – wyjaśnił Remigiusz Paszkiewicz. Jego zdaniem pewnym problemem jest pozyskiwanie wkładu własnego na realizację inwestycji z udziałem funduszy unijnych. – Nie możemy zadłużać się w nieskończoność – zaznaczył prezes PKP PLK.
Podobne problemy towarzyszą inwestorom przy budowie dróg. – Dokończenie tras szybkiego ruchu i scalenie nowych fragmentów, by zbudować pełną sieć dróg, to wyzwania na kolejne lata – przekonywał Furgalski.
– Jak dotąd dobrze wykorzystywaliśmy unijne środki, choć mogliśmy zbudować więcej infrastruktury, szybciej, a czasami w lepszym stylu. Mam jednak nadzieję, że nauczyliśmy się wyciągać wnioski, bo obawiam się, że po 2020 r. kolejnych środków z UE na drogi czy kolej już nie będzie – skwitował.