– Dla chilijskich eksporterów każdy kraj umożliwiający dywersyfikację dostaw jest ważny, a Polskę postrzegamy jako rozwijający się rynek w centrum Europy, niezwykle ciekawy i mający olbrzymi potencjał – mówi „Rz" Christian Carvajal, dyrektor marketingu Stowarzyszenia Eksporterów Owoców ASOEX na Europę.
Jego przedstawiciele wraz z reprezentantami Stowarzyszenia Producentów Kiwi gościli wczoraj w Warszawskim Rolno-Spożywczym Rynku Hurtowym w Broniszach. Inicjatorem wizyty, która ma doprowadzić do zwiększania chilijskiego eksportu owoców, było Biuro Handlowe Pro Chile w Polsce.
ASOEX szacuje, że rocznie bezpośrednio z tego kraju trafia do nas 3–4 tys. ton owoców, głównie winogron. Wraz z pośrednimi dostawami przez Holandię dostawy te są dwa razy większe.
Chcąc zwiększyć eksport kiwi do Polski producenci z Chile muszą liczyć się z silną konkurencją ze strony krajów w Europie. Najwięcej kiwi sprowadzamy z Włoch. Kraj ten jest największym producentem tych owoców na świecie. Ważnym dostawcą kiwi do Polski jest też Grecja.
Mariusz Dziwulski, ekonomista Banku BGŻ, nie sądzi, aby w przypadku dostaw z Chile – które do tej pory nie eksportowało kiwi bezpośrednio do Polski – doszło do przełomu już w tym roku. – Producenci kiwi w tym kraju zmagają się bowiem z nieurodzajem wywołanym przymrozkami i chorobami – wyjaśnia Mariusz Dziwulski.
Polska importuje coraz więcej owoców. Z danych Eurostatu wynika, że w 2013 r. sprowadziła ich za 918 mln euro. To o 7 proc. więcej niż rok wcześniej, a 33 proc. ponad import sprzed pięciu lat.
Christian Carvajal uważa, że Polacy będą jedli coraz więcej owoców wraz z rosnącą popularnością zdrowego i zrównoważonego sposobu odżywiania.
Zdaniem Mariusza Dziwulskiego spośród zagranicznych owoców najbardziej mogą zyskiwać owoce egzotyczne oraz te, które nie są dostępne u nas zimą, np. świeże truskawki. Mniej chłonny jest już natomiast rynek bananów czy cytrusów.