– W tym roku zysk netto sektora bankowego nie powinien obniżyć się o więcej niż 10 proc. – przewiduje Marta Czajkowska-Bałdyga, analityk KBC Securities. Kilkuprocentowy spadek prognozuje Michał Sobolewski z DM IDMSA. Większym optymistą jest Marek Juraś, szef działu analiz UniCredit, który zakłada, że w tym roku zysk banków będzie zbliżony do ubiegłorocznego, który był rekordowy i po 11 miesiącach wyniósł 14,5 mld zł (za cały rok jest szacowany na 15,5 mld zł).
Skutki spowolnienia
Na wyniki banków przełożenie będzie miało spowolnienie gospodarcze. – Wzrost przychodów będzie wolniejszy ze względu na niższe wolumeny kredytowe, natomiast banki będą musiały pilnować kosztów i ograniczać inwestycje. Obecnie wskaźniki kosztów do dochodów są już na dość wyśrubowanym poziomie w większości banków i celem będzie ich utrzymanie, a nie dalsza poprawa – wskazuje Czajkowska-Bałdyga. Dlatego jej zdaniem głównym powodem spadku zysku netto będzie spodziewany wzrost kosztów ryzyka, w skali sektora nawet o 15 – 20 proc.
– Aktywa banków powinny wzrosnąć o 5 – 10 proc. Dużego zagrożenia dotyczącego marży odsetkowej nie ma i sądzę, że utrzyma się ona na obecnym poziomie, co przy wzroście aktywów powinno przynieść poprawę wyniku odsetkowego o kilka procent – tłumaczy Marek Juraś. Dodaje, że nie należy się spodziewać wzrostu przychodów z opłat i prowizji, które w optymistycznym scenariuszu pozostaną na stabilnym poziomie (m.in. ze względu na spadek opłat i prowizji okołokredytowych).
– Powinna wzrosnąć liczba obsługiwanych klientów, ale nie wiadomo, czy to wystarczy, by zrekompensować ubytek prowizji kredytowych. Przychody kartowe mogą zaś spaść w związku z możliwym obniżeniem prowizji interchanange – wylicza analityk.
Możliwe wyższe rezerwy
Eksperci podkreślają, że niektóre zagrożenia – istotne dla wyników banków – osłabły. Analitycy DM IDMSA zwracają uwagę na to, że w ostatnich tygodniach zmniejszyło się ryzyko związane z osłabieniem złotego oraz oddaliła się perspektywa obniżki stóp procentowych.
– Umacnianie się złotego oddali perspektywę wojny depozytowej. Widać też starania nadzoru, żeby nie powtórzyła się sytuacja z lat 2009 i 2010, kiedy banki ostro walczyły na rynku depozytowym, oferując wysokie oprocentowanie – mówi Marta Czajkowska-Bałdyga. Sektor będzie się jednak musiał zmierzyć z tworzeniem rezerw. – Można się spodziewać, że więcej rezerw będzie w segmencie hipotecznym. W sytuacji schłodzenia gospodarki nawet jeśli duże przedsiębiorstwa będą w dobrej kondycji, to w małych firmach sytuacja się pogorszy. Dlatego ryzyko w tym segmencie wzrośnie – podkreśla Michał Sobolewski.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki m.krzesniak@rp.pl
Nowe zalecenia nadzoru
Andrzej Jakubiak, szef Komisji Nadzoru Finansowego, wysłał do prezesów banków list – zaleca, by dostosowały się one do rekomendacji Europejskiej Rady ds. Ryzyka Systemowego dotyczącej kredytów walutowych. Chodzi o ograniczenie związanego z nimi ryzyka. Przypomina też, że polski nadzór opracował zbiór praktyk, który w znacznym stopniu jest zgodny z propozycjami zawartymi w rekomendacji ERRS. KNF podkreśla, że dokumenty mają charakter zaleceń, ale krajowy nadzorca rozważa wystąpienie z inicjatywą ustawodawczą mająca na celu realną możliwość ich egzekwowania.