Do czołowej szóstki najsilniejszych spośród ważniejszych walut świata załapał się w ciągu ostatnich dwóch tygodni złoty. Co sprawiło, że krajowa waluta tak dobrze zniosła zawirowania związane z problemami banków na świecie? Zdaniem Piotra Popławskiego, ekonomisty i stratega ING Banku Śląskiego, główną przyczyną mogło być to, że inwestorzy wcześniej jej unikali.
– Złoty był dość słaby pod koniec ubiegłego roku i na początku tego, kiedy wobec perspektywy wydania przez TSUE wyroku ws. kredytów frankowych inwestorzy spekulacyjni niechętnie go kupowali – ocenia specjalista.
Jak dodaje, nastawionych na umocnienie złotego pozycji, które inwestorzy musieliby zamykać z uwagi na napięcia na rynkach, jest teraz relatywnie mało. Zamiast tego pod dobre dla naszego regionu wiadomości spekulowano, kupując np. forinta czy czeską koronę. Efekt jest taki, że w czasie obecnych zawirowań złoty jest bardziej stabilny.
– Na zawirowaniach najbardziej stracił forint, bo zagraniczni inwestorzy zaczęli zamykać pozycje nastawione na jego umocnienie, do których zajmowania skłaniały ich wysokie stopy procentowe na Węgrzech – dodaje Piotr Matys, analityk InTouch Capital Markets.
Czytaj więcej
Przejęcie Credit Suisse przez UBS początkowo wywołało bardzo nerwowe reakcje na rynkach. Szybko ustąpiły one jednak optymizmowi.
Zdaniem specjalisty dla złotego kluczowe będzie to, co na marcowym posiedzeniu zrobią amerykańskie władze monetarne. Jeżeli Fed zdecydowałby się na pozostawienie stóp bez zmian, to złoty będzie miał szanse na umocnienie się wobec dolara, a także – w mniejszym stopniu – wobec euro. Taka decyzja mogłaby jednak zostać odczytana przez przynajmniej część inwestorów także negatywnie.
– Mogą oni pomyśleć, że Fed jest bardzo mocno zaniepokojony sytuacją w sektorze bankowym – tłumaczy Matys.
W takim wypadku inwestorzy mogliby uznać, że problemy banków są poważniejsze niż się dotąd obawiano. Niższe ryzyko niosłaby ze sobą podwyżka o 25 pkt baz. – czyli zgodna z oczekiwaniami rynków – której towarzyszyłby sygnał ze strony szefa Fedu Jerome’a Powella, że cykl zaostrzania polityki zbliża się do końca.
– W miarę stabilizowania się sytuacji na świecie coraz większy wpływ na złotego będą miały czynniki lokalne, a te nie są sprzyjające – przewiduje tymczasem Popławski z ING Banku Śląskiego.
Czytaj więcej
Zawirowania po kłopotach Credit Suisse mogą zaszkodzić krajowym bankom raczej tylko pośrednio.
Obok oczekiwania na wyrok TSUE mamy do czynienia ze znaczącym spowolnieniem koniunktury. Opublikowane we wtorek dane wskazywały na lutowe tąpnięcie sprzedaży detalicznej. Zdaniem ekonomisty w ocenie rynku to przybliża obniżki stóp RPP, które czyniłyby złotego mniej atrakcyjnym dla inwestorów na tle innych walut. Z kolei sprawa TSUE każe spodziewać się umocnienia euro nad Wisłą na przełomie marca i kwietnia do 4,76 zł, a w dalszej kolejności nawet do 4,80 zł. Według eksperta trudniej jest prognozować kurs złotego do dolara, a to ze względu na niepewność co do środowych decyzji Fedu.
Jeszcze większe ryzyko prognoz niż dla dolara występuje w przypadku szwajcarskiego franka, a to ze względu na dużo większy w odniesieniu do całości gospodarki sektor bankowy w Szwajcarii. Po kontrowersyjnej decyzji regulatora, który umorzył warte 16 mld franków obligacje Credit Suisse, tamtejsze banki mogą mieć problem z pozyskiwaniem finansowania.
– Nie wiadomo, ile jeszcze w szwajcarskich bankach znajdzie się trupów w szafie. Jeśli kolejne banki będą miały problemy, to w drugiej połowie roku frank może się osłabiać – przewiduje Popławski.