Taką ocenę przedstawiła rosyjska Agencja Ochrony Lokat (AOL), które zajmuje się ratowaniem banków na granicy upadłości. Od 2005 r w zarządzie agencji znalazło się pół tysiąca banków, których rzeczywista wielkość aktywów wynosiła średnio 10 proc. w stosunku do zapisów bilansu.
W ponad 80 procentach przypadków przyczyną bankructwa były przestępcze działania kierownictwa; najczęściej kradzieże pieniędzy z kont klientów lub przeprowadzanie bez wiedzy klientów podejrzanych operacji z wykorzystaniem gromadzonych przez ludzi na lokatach oszczędności. Do organów ścigania trafiło 417 powiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Najwięcej zawiadomień AOL skierowała w 2014 r - było ich 159, podała gazeta Wiedomosti, która dotarła do raportu agencji przygotowanego na posiedzenie rady eksperckiej.
Śledztwa toczą się w 284 sprawach, z których w 210 głównymi podejrzanymi są szefowie i właściciele upadłych banków. Jeżeli nie udało im się uciec za granicę, to starają się przeciągać dochodzenia i przekupywać lub zastraszać świadków i poszkodowanych.
W sądach agencja wygrała spraw na 93 mld rubli - które mają zwrócić byli szefowie banków. Do końca 2015 r udział się z tego ściągnąć 1 procent. Eksperci wielokrotnie zwracali uwagę na zbyt mały i nieskuteczny nadzór finansowy na rosyjskimi bankami; tak ze strony banku centralnego jak i innych organów państwa.
Największy skandal bankowy miał miejsce w styczniu tego roku. Bank centralny pozbawił licencji Wnieszprombank. Kontrolerzy znaleźli w banku dziurę na 240 mld rubli (dziś to 2,85 mld dol.) prawie równą jego bilansowi. Nie dawało to szans na ratunek bankruta, pomimo, że na bank centralny naciskali wpływowi klienci.