Po podwyższeniu stóp procentowych w ramach walki z szalejącą inflacją superbank z Frankfurtu musi przelać bankom komercyjnym ogromne odsetki od sumy ok. 5 bln euro depozytów, jakie nagromadził skupując masowo obligacje i udzielając tanich pożyczek. Te działania pobudzające sektor finansowy stosował od kilku lat, gdy inflacja była niska, ale teraz, gdy stała się rekordowa, doprowadzą do strat EBC i niektórych udziałowców, banki centralne Niemiec, Holandii i Belgii — pisze Reuter. To może zmusić banki centralne do występowania o pomoc, co wywoła pytania o ich niezależność i wzbudzi gniew podatników.

„Musimy walczy z inflacją podnoszeniem stóp procentowych, a to powoduje wyższe wypłaty odsetek, jakie przekazujemy bankom. W takim przypadku nasz zysk maleje, możemy nawet ponieść straty” — przyznał EBC na swym portalu.

Czytaj więcej

Inflacja zwolniła w strefie euro. To dzięki wyhamowaniu cen energii

Ironią losu jest to, że banki centralne najbardziej ostrożnych finansowo krajów strefy euro zostaną najmocniej uderzone, bo to na nie przypadła większa część depozytów i obligacji, jakie skupiły w imieniu EBC po zerowej albo niższej rentowności. Holenderski bank przyznał otwarcie, że istnieje ryzyko, iż może potrzebować zasilenia kapitałowego od swego rządu, choć minister finansów Sigrid Kaag wyjaśniła później, że „sprawa nie jest jeszcze aktualna”.

EBC należący w większości do banków centralnych 19 krajów strefy euro i odpowiadający za ok. 8 proc. bilansu Eurosystemu stwierdził, że ma inne środki obrony. Poza czerpaniem z własnych rezerw może korzystać z dochodów osiąganych przez banki centralne z operacji w ramach polityki pieniężnej: z obligacji i pożyczek. Może też odroczyć wszelkie pozostałe straty odpisując je z bilansu jako roszczenia do przyszłych zysków. O takiej możliwości wspomniał ostatnio Bundesbank.

Banki centralne mogą funkcjonować, nawet jeśli poniosą straty, które wyczerpią ich cały kapitał. Tak wydarzyło się w ostatnich dekadach w kilku krajach, w tym w Niemczech. EBC wyznaje jednak doktrynę, że powinien być dobrze dokapitalizowany, aby chronić własną niezależność od rządów i wiarygodność jako tego, który walczy z inflacją. A rządy krajów strefy euro dużo korzystały na spolegliwej polityce EBC tak poprzez niższe koszty pożyczania jak w formie dywidend wypacanych im przez krajowe banki centralne. To oznacza, że może poczują się do odpowiedzialności i zwrócą mu część pieniędzy.

Czytaj więcej

Inflacja spadła pierwszy raz od lutego. Dane GUS poniżej najniższych szacunków

„Istotne jest pamiętać, że banki centralne nie są zwykłymi firmami: mogą stracić pieniądze i nadal skutecznie działać. Zasada niezależności finansowej sugeruje jednak, że krajowe banki centralne powinny być zawsze dostatecznie dokapitalizowane” — stwierdził EBC.