- Coraz bardziej skłaniam się ku opinii, ze USA nie powinny wiązać się z Bazyleą — stwierdził Jamie Dimon mając na myśli globalne porozumienie sektora bankowego o wymogach kapitałowych i płynności, zwane krótko Bazyleą III.
- Nie zgodziłbym się na przepisy, które są jaskrawo antyamerykańskie. Nasi nadzorcy rynku powinni udać się tam i oświadczyć: jeśli to nie jest w interesie USA, to nie zrobimy tego — dodał.
Nowe przepisy uzgodnione w Bazylei rok temu wymagają od banków, by podwyższyły z obecnych 2 proc. do 2019 r. podstawowe rezerwy kapitałowe do odpowiednika 7 proc. pożyczek udzielanych klientom. Uzgodniono także specjalny wymóg kapitałowy dla dużych banków — takich jak JPMorgan Chase — które uznano za zbyt ważne dla światowego systemu finansowego, by mogły zbankrutować.
Reagując na wypowiedź Dimona unijny komisarz ds. rynku wewnętrznego i usług finansowych, Michel Barnier stwierdził, że wszystkie kraje z Grupy 20 podpisały porozumienie Bazylea III i zgodziły się wdrożyć jej postanowienia.. Dodał, że Komisja Europejska zaproponowała kilka inicjatyw ustawodawczych dla wdrożenia tej umowy, której celem jest wzmocnienie banków, by mogły oprzeć się następnym kryzysom finansowym. — Jestem przekonany, że USA zrobią tak samo i spełnią swe zobowiązania międzynarodowe — oświadczył.
Organy nadzoru bankowego w USA, bank centralny i urząd gwarantowania depozytów bankowych FDIC uchyliły się od skomentowania wypowiedzi Dimona. Podobnie uczynił Bazylejska Komisja Nadzoru Bankowego.
- Nie jest zaskakujące, że niektóre banki nie chcą tych przepisów — stwierdził Barnier na temat wymogów, które zmuszą banki do zachowania części zysków, a może nawet zwrócić się do udziałowców o podwyższenie ich kapitału. — Nie należy jednak mieć kurzej pamięci. To nie nadmiar kapitału i przepisów wywołał kryzys, którego skutki nadal odczuwamy — dodał Francuz.
Kraje G20 mają zacząć w 2013 r. wdrażanie reguł Bazylei III.