fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Szkoda życia. Rozmowa z Michałem Zichlarzem

ROL
Janusz Waluś jest bardzo inteligentny, miał ogromny potencjał. Jego życie mogło potoczyć się zupełnie inaczej - mówi Michał Zichlarz, autor książki o polskim zamachowcu
Janusz Waluś jest mordercą czy bohaterem?
Dla części białych w RPA jest bohaterem. Niektórzy afrykanerzy domagają się jego uwolnienia. Także w Polsce niektóre nacjonalistyczne organizacje widzą w nim postać godną podziwu. Co rok organizowana jest przed Wielkanocą w Polsce akcja pt „Wyślij kartkę świąteczną Januszowi Walusiowi". Czarni go nienawidzą. Mój czarny znajomy z RPA opowiadał mi kiedyś: „Gdybyś ty wiedział co się u nas wtedy działo, omal nie wybuchła wojna domowa. Już chcieliśmy chwycić za broń, już chcieliśmy ruszyć do walki"
O to przecież chyba chodziło?
Taki był zamysł. Gdyby nie orędzie, które po zamachu wygłosił Mandela, gdyby nie pokojowa retoryka polityków z jednej i z drugiej strony, to nie wiadomo jakby się to skończyło. Zwłaszcza, że było też wielu, którzy nawoływali do nienawiści. Choćby populista Julius Malema, który do dziś jest solą w oku dla rządzących krajem.
Hani dla wszystkich był niewygodny?
Na pewno się go obawiano. Portretowano go jako komunistycznego bojownika, który jeśli dojdzie do władzy to wprowadzi zakaz własności prywatnej.  Z kolei członkowie Południowoafrykańskiej Partii Komunistycznej, zarzucali białym, że wykorzystywali jego wizerunek do demonizowania wszystkich czarnych. Hani stał też w opozycji do niektórych działaczy ANC. Kongres to bardzo szeroka partia z wieloma skrzydłami. Hani z pewnością wadził niektórym z nich. Na przykład Thabo Mbeki, późniejszy następca Mandeli na fotelu prezydenckim, był politycznym wrogiem Haniego.
W książce przedstawia Pan suche fakty. Bez żadnej tezy.
Celowo postanowiłem unikać własnych opinii czy własnego zdania. Jaką ja miałem tu tezę postawić? Jeśli postawiłbym tezę, że on jest mordercą, no to musiałbym go ukrzyżować. Z kolei jakbym napisał, że jest bohaterem to mógłbym wielu obrazić. A przecież nie o to chodzi.
A jak go postrzega Polonia w RPA?
Zaraz po zamachu tamtejsi Polacy obawiali się o swoje bezpieczeństwo. Mówiono mi, że musieli się niejako wstydzić swojej polskości, co było wcześniej nie do pomyślenia, ponieważ Polacy przez lata wyrobili sobie tam opinię znakomitych i pracowitych fachowców. Dziś  ci, z którymi rozmawiałem starają się mu pomóc. Raczej spotykałem się z życzliwością. Im również jest go najzwyczajniej w świecie szkoda. Jest nawet jeden Polak, który prowadzi „prowalusiowe" akcje, ale musi się przez to ukrywać na farmach. Boi się inwigilacji i odwetu czarnych. W ogóle Polacy trochę obawiali się mojej publikacji, nie chcą prowokować czarnoskórych.
Po co taka książka Polakom?
Mija właśnie dwadzieścia lat od zamachu. Cała historia jest moim zdaniem bardzo ciekawa i w zasadzie wciąż nie doczekała się finału i ostatecznych wyjaśnień. Muszę przyznać, że po wgłębieniu się w temat mocno mnie to wszystko poruszyło. Szczerze powiedziawszy po jej napisaniu mi ulżyło.
Panu jest Walusia żal?
Janusz Waluś jest niezwykle inteligentną osobą. Jest też postacią bardzo wyrazistą o ugruntowanych poglądach, których od lat 80-tych nie zmienił. Spotkałem się z nim w więzieniu i jest mi go po prostu, tak po ludzku żal.
Książka kończy się słowami „szkoda życia".
Widzę jaki Waluś miał potencjał, jak już wspomniałem jest bardzo inteligentny. W ogóle cała rodzina Walusiów jest zaradna i przedsiębiorcza. Jego brat to dziś biznesmen, właściciel świetnie prosperującej firmy w RPA, odniósł wielki sukces. Życie Pana Janusza mogło potoczyć się zupełnie inaczej.
Waluś oprócz obywatelstwa południowoafrykańskiego ma wciąż także polski paszport. Czy polskie instytucje próbują mu jakoś pomóc?
Z tego co wiem to teraz nie. Próbowała pomagać polska ambasada, ale ostatnio wszystko ucichło. Podobno były jakieś nieformalne próby przeniesienia go do kraju, ale też nikt nic na ten temat nie mówi.
Rozmawiał Mateusz Pawlak
Michał Zichlarz w swojej najnowszej książce "Zabić Haniego. Historia Janusza Walusia"  prezentuje szczegółowo nie tylko życiorys zamachowca, ale także zagmatwaną sytuację w RPA przed i po obaleniu apartheidu. Ogrom pracy, rzetelność i dociekliwość pozwoliły autorowi przedstawić szereg faktów, które układają się w pełną dziwnych powiązań mozaikę, wokół zamachu na Haniego. Zichlarzowi, który sam wielokrotnie podróżował po Afryce, a nawet spotkał się z Walusiem w więzieniu, udało się też pokazać osobisty dramat skazańca i jego rodziny.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA