fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Uczelnie docenią za jakość

ROL
Resort nauki opracuje system uzależniający finansowanie szkół wyższych m.in. od efektów ich pracy
Dziś w "Rz" najnowszy ranking  polskich uczelniSystem podziału budżetowych pieniędzy dla uczelni publicznych od przyszłego roku może być oparty na kryteriach jakościowych, a nie ilościowych jak teraz  - dowiedziała się "Rz". Taka zmiana ma szanse skutecznie zreformować system szkolnictwa wyższego i podnieść jakość kształcenia. O jej wprowadzenie od wielu lat apelowali eksperci. Mówili o tym także uczestnicy gali rozdania nagród rankingu uczelni przygotowanego przez "Perspektywy" i "Rzeczpospolitą", jaka we wtorek odbyła się w redakcji "Rz".

- W najbliższym czasie chcemy rozpocząć dyskusję na temat kryteriów, które decydowałyby o nowym podziale środków. Zależy nam, aby jakościowy system finansowania uczelni zaczął funkcjonować już od przyszłego roku  - deklaruje w rozmowie z "Rz" wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Jacek Guliński.

- Zdecydowanie opowiadam się za takimi regulacjami  -  wtóruje mu prof. Karol Musioł, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, który odebrał laur dla najlepszej uczelni akademickiej 2012 r.

O wprowadzenie takich zmian rektorzy apelowali już kilkakrotnie. Ostatni raz pod koniec kwietnia na konferencji zorganizowanej przez Wyższą Szkołę Informatyki i  Zarządzania w Rzeszowie.  - Obecny algorytm powoduje brak zróżnicowania uczelni i sprawia, że oferują niską jakość kształcenia. Ten model zabija rozwój i jakość - stwierdził wtedy prof. Marcin Pałys, rektor elekt Uniwersytetu Warszawskiego.
Dziś zdecydowana większość publicznych pieniędzy, jaka trafia do uczelni, zależy jedynie od liczby studentów, których kształcą. Budżet państwa co roku łoży na uczelnie kwoty przekraczające 10 mld zł. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, chcąc rozpocząć jakościowe zmiany, w nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym przewidziało dodatkowe dotacje dla tych kierunków studiów, które zostaną najlepiej ocenione przez Polską Komisję Akredytacyjną. Są to jednak pieniądze nieadekwatne do sum, jakie płyną do uczelni w ramach ich finansowania przez państwo. Rektorzy wskazują, że korzystne zmiany, zwłaszcza dostosowanie kompetencji absolwentów do wymagań rynku pracy, na co w ostatnim czasie narzekali pracodawcy, nastąpi szybko dzięki innym zapisom nowelizacji ustawy.
- Będzie to możliwe dzięki większej autonomii, jaką otrzymały uczelnie w kreowaniu programów studiów, a także wprowadzeniu krajowych ram kwalifikacji, czyli wymagań, którym będzie w stanie sprostać student po zakończonym procesie kształcenia  - mówi prof. Katarzyna Chałasińska-Macukow, rektor Uniwersytetu Warszawskiego i przewodnicząca Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Na czym te zmiany programowe będą polegały, wyjaśnia prof. Wiesław Banyś, rektor Uniwersytetu Śląskiego.  - Programy studiów zostaną tak skonstruowane, by stworzyć model pracy dydaktycznej oparty na interaktywnej pracy studenta i nauczyciela  - tutora. Sprowadzać się to będzie m.in. do tego, że zamiast wykładów ex cathedra, nauczyciel akademicki powinien więcej dyskutować ze studentami i doprowadzać do odkrywania przez nich samych ich talentów i predyspozycji  - mówi prof. Banyś. Dodaje, że dzięki temu rozwiązaniu studenci będą dostawać mniej wiedzy, ale w zamian nauczą się, jak ją pozyskiwać i krytycznie analizować, będą ćwiczyć modele rozwiązywania problemów i uczyć pracy w zespole. Podobnego zdania jest wiceminister Guliński. Uważa, że szkolnictwo wyższe poza wiedzą powinno wyposażać studenta w umiejętności, dzięki którym będzie mógł odnaleźć się na rynku pracy. W poniedziałek od krytyki uczelni prof. Ewy Nawrockiej rozpoczęliśmy cykl tekstów o kondycji szkół wyższych. W czwartek -  o zakresie ich autonomii i odpowiedzialności.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA