fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Czy „Patyk" straci status świadka koronnego

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Śledczy z Katowic jeszcze nie są pewni, że to on zabił gen. Papałę
Igor M., ps. Patyk, za wsypanie kompanów, z którymi kradł samochody, od 2001 r. korzysta z przywilejów, jakie mają skruszeni przestępcy. Teraz status świadka koronnego może stracić. Powód: łódzka prokuratura twierdzi, że to on zabił gen. Marka Papałę.

Jednak "Rz" dowiedziała się, że śledczy z Katowic, na wniosek których "Patyk" został "koronnym", wystąpią do sądu o pozbawienie go tego statusu, tylko jeśli będą przekonani, że to on zabił gen. Papałę. A jak mówią nieoficjalnie, takiej pewności na razie nie mają.

Jaka jest wersja oficjalna? – Zwracamy się do łódzkiej prokuratury o informację, jakie Igor M. ma zarzuty i status w śledztwie dotyczącym zabójstwa generała. Po analizie podejmiemy decyzję – mówi Marta Zawada-Dybek z Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Igor M. dotąd znany był z jednej roli: złodzieja aut o fenomenalnej pamięci, która pomogła mu odtworzyć szczegóły przestępczej działalności – opowiedział o niej śledczym z Katowic i zdobył status koronnego. Dzięki jego zeznaniom skazano wielu złodziei aut i skorumpowanych policjantów.

Ale niedawno łódzka prokuratura ogłosiła, że to "Patyk" zabił Papałę, gdy próbował generałowi ukraść samochód.
Zgodnie z przepisami świadkiem koronnym nie może być ten, kto dopuścił się zabójstwa lub kierował grupą przestępczą.
– Ale samo ogłoszenie zarzutu to za mało, by skruszonemu przestępcy odbierać status koronnego – twierdzi rozmówca "Rz" z Prokuratury Generalnej, znawca tej problematyki.
– Należałoby poczekać przynajmniej do skierowania przeciwko "Patykowi" aktu oskarżenia – uważa dr Zbigniew Rau, kryminolog. – Co się stanie, jeśli zostanie on pozbawiony statusu, a później sąd uniewinni go z zarzutu zamordowania gen. Papały?
Zabójstwo komendanta to sprawa z 1998 r., a "Patyka" obciąża inny świadek koronny – Robert P., który zeznania złożył dopiero po 13 latach od zbrodni. Czy sąd da mu wiarę? Prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości, uważa, że już teraz prokurator mógłby wystąpić o uchylenie statusu świadka koronnego, bo wystarcza do tego, że "zarzut zabójstwa jest uprawdopodobniony".
Jeżeli nawet Igor M. przestanie być koronnym, jego zeznania pozostaną ważne. Więc procesów z jego udziałem ani śledztw, w których korzystano z jego informacji, nie trzeba będzie powtarzać.
Status świadka koronnego zaczęto w Polsce przyznawać w 1998 r. Do dziś skorzystało z niego blisko 100 skruszonych przestępców. Jak się szacuje, złożyli zeznania w kilku tysiącach spraw, pogrążając bossów przestępczego podziemia. Sądy na ogół dawały im wiarę.
Zeznania najbardziej znanego z koronnych – Jarosława S., ps. Masa – pozwoliły w 2001 r. rozbić działający w całym kraju gang pruszkowski. Dzięki skruszonym byłym kurierom pod koniec lat 90. rozpracowano zaś wielki gang przemytników kokainy z Kolumbii.
Rzadko zdarzali się niewiarygodni koronni. Np. świadek w sprawie działającej na Śląsku grupy "Krakowiaka" ukrył przed prokuraturą, że sam założył gang specjalizujący się w porwaniach (został za to skazany).
Koronni mają liczne przywileje: ochronę policji, utrzymanie na koszt państwa, mogą też zmienić tożsamość.
Do tej pory status koronnego odebrano tylko kilku z nich. – Głównie dlatego, że nie wywiązywali się z obowiązków, jakie nakłada na nich ustawa, np. odmawiali zeznań przed sądem – mówi dr Rau.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA