fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Sąd Najwyższy udzielił ochrony nabywcy lokalu, a nie kredytodawcy niewypłacalnego dewelopera

Sąd Najwyższy udzielił ochrony nabywcy lokalu, a nie kredytodawcy niewypłacalnego dewelopera
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
To nie był prosty wybór, ale Sąd Najwyższy udzielił ochrony nabywcy lokalu, a nie kredytodawcy niewypłacalnego dewelopera
Chodzi o znanego zwłaszcza w Małopolsce inwestora budowlanego Grzegorza A., powiązanego z firmą deweloperską „Leopard", od 2009 r. w upadłości, której szefom, w tym Grzegorzowi A., prokuratura postawiła niedawno zarzuty wielomilionowych strat na szkodę ponad 200 kupujących od nich mieszkania.
Jedna grupa nabywców mieszkań przy ul. Wierzbowej w Krakowie uzyskała w lutym br. przed SN korzystny wyrok. Unieważnił on krzywdzące ich hipoteki ustanowione na ich niedoszłej nieruchomości na rzecz amerykańskiego funduszu Manchester Securities Corporation, który skredytował  „Leoparda" na ok. 60 mln zł (szerzej: „Kupujący mieszkania wygrali z deweloperem", „Rz" z 10 lutego 2012 r.).
Jednym z zabezpieczeń tego kredytu był weksel poręczony przez Grzegorza A., który stał się też dłużnikiem osobistym Amerykanów. Tymczasem budował on osobiście apartamentowiec w zakopiańskim Kościelisku, pobierając od przyszłych nabywców zaliczki, niemal w pełnej wysokości ceny.
Jedną z kilkudziesięciu klientów była Agnieszka D., która wpłaciła 450 tys. zł, ale inwestor, mimo że budynek zbudował, z powodu opóźnień administracyjnych (brak zgody na wyodrębnienie lokali) nie mógł wykonać umów przedwstępnych i wydać mieszkań, a miał na karku Amerykanów z wyrokiem. Dokonał więc takiego zabiegu, że zamiast lokali przekazał polskim wierzycielom udziały w zakopiańskiej nieruchomości, a gdy przeszkody administracyjne usunięto, wyodrębnili sobie oni lokale.
I tu wynikł spór prawny, Amerykanie wystąpili z tzw. skargą pauliańską o uznanie bezskuteczności  umów, co umożliwiłoby im zlicytowanie tych lokali. Ich pełnomocnik mec. Wojciech Barański twierdził przed SN, że pozwana  i inni nabywcy lokali wiedzieli o roszczeniach Amerykanów, a tymi zamiennymi transakcjami zmniejszyli majątek wspólnego dłużnika, z tym, że oni uzyskali swoje, a Amerykanie nie są spłaceni. Dłużnik może spłacać jednego z wierzycieli, pod warunkiem, że wykonuje świadczenie, do którego był zobowiązany, tu zaś w miejsce mieszkań wydano udziały w nieruchomości (świadczenia w miejsce poprzedniego: art. 453 Kodeksu cywilnego).
— Ekonomicznie rzecz ujmując oba świadczenia były identyczne, chodziło o lokale — przekonywał z kolei mec. Jacek Siński, pełnomocnik pozwanej.
Dodajmy, że krakowskie sądy Okręgowy i Apelacyjny uznały, że zaskarżona transakcja była niedopuszczalna.
Sąd Najwyższy był przeciwnego zdania, choć nie krył, że problem nie jest prawnie w pełni uregulowany i SN musiał dokonać wyboru. Dokonał go na korzyść nabywczyni lokalu. Dlaczego ? Pozwana dostała rodzajowo to samo co miała dostać (lokal), nie dostała nic więcej, przeciwnie - musiała dokonać ekstra czynności i ponieść dodatkowe koszty. — Nie ma zaś powodu, by tzw. wtórne świadczenie miało mieć słabszą ochronę niż pierwotne — podkreśliła w uzasadnieniu sędzia SN Barbara Myszka.
Piątkowy wyrok z pewnością będzie miał znaczenie dla ponad dwudziestu podobnych spraw, które nie są jeszcze zakończone.
Kilkudziesięciu klientów tego dewelopera, przybyłych na piątkowy wyrok, nie kryło radości.
Sygnatura akt: III CSK 214/11
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA