fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Platforma musi zburzyć mit PiS

Gdyby Platforma zaniechała rozliczeń, zapaliłaby zielone światło dla PiS, które dalej próbowałoby nazywać czarne białym, a białe czarnym – uważa politolog
Z faktu powołania komisji śledczej mającej wyjaśnić sprawę śmierci Barbary Blidy oraz jednocześnie z prac nad powołaniem komisji do zbadania działalności CBA widać wyraźnie, że partia rządząca postanowiła zacząć od dogłębnego rozliczenia poprzedników. To dobrze, bo takie rozliczenie jest ważną częścią obietnicy złożonej wyborcom przez zwycięzców wyborów 21 października.
Tak naprawdę głównym i najważniejszym bodaj rozliczeniem dwuletnich rządów Jarosława Kaczyńskiego były właśnie ostatnie wybory i klęska PiS. Społeczeństwo wypowiedziało się wtedy jasno i klarownie: “tym panom już dziękujemy”.
Tego typu rozliczenie nie jest jednak wystarczające. Nie można pozwolić na to, by PiS narzuciło opinii publicznej pewną optykę patrzenia na rzeczywistość. A odnoszę nieodparte wrażenie, że Prawo i Sprawiedliwość próbuje powtórzyć sztuczkę z czasów rządu Jana Olszewskiego – chce zbudować wokół swojej partii mit, że oto chcieliśmy naprawiać państwo, już nawet zaczęliśmy to czynić, ale źli ludzie nam przeszkodzili.
By posprzątać po Prawie i Sprawiedliwości, trzeba tylko dobrych chęci, silnej woli i konsekwencji ze strony rządu i premiera Donalda Tuska
Można to było zobaczyć przy okazji nagonki na Zbigniewa Ćwiąkalskiego, kiedy działacze PiS przekonywali, że polityka prowadzona przez ministra Zbigniewa Ziobrę była jedynie słuszna. Teraz zaś jakakolwiek próba jej skorygowania jest najgorszym przestępstwem, za które trzeba Ćwiąkalskiego potępić. Tak więc gdyby Platforma Obywatelska zaniechała rozliczeń, zapaliłaby zielone światło dla PiS, które dalej próbowałoby nazywać czarne białym, a białe czarnym. I kto wie, czy nie z powodzeniem.Podsumowanie tego, co robiło PiS, jest konieczne zwłaszcza w kilku najbardziej newralgicznych dziedzinach. Zacząłbym od wymiaru sprawiedliwości, co do którego pojawiało się wiele zarzutów, z ręcznym sterowaniem prokuraturą na czele.
Należałoby się przyjrzeć także działalności CBA i jej szefa Mariusza Kamińskiego oraz sprawdzić, czy rzeczywiście służby te nie były wykorzystywane politycznie i jaki był w tym udział samego Kamińskiego. Prowokacja w Ministerstwie Rolnictwa czy konferencja w sprawie posłanki Beaty Sawickiej dają wiele do myślenia.
Kolejna sprawa do wyjaśnienia to działalność Antoniego Macierewicza jako likwidatora WSI. Przede wszystkim w jakiej mierze to, co robił, było polityczną nieodpowiedzialnością, a w jakiej – świadomym łamaniem bądź naginaniem prawa.
Dobrym pomysłem byłoby przygotowanie przez Ministerstwo Sprawiedliwości białej księgi działalności ministra Ziobry. Podobną księgę można by stworzyć na temat działań Antoniego Macierewicza czy Mariusza Kamińskiego.
W przypadku tego ostatniego można by za nią uznać raport sporządzony przez Julię Piterę, choć szczerze mówiąc, nie jestem przekonany co do jego merytorycznej zawartości. Dokładna analiza działalności CBA powinna zająć więcej czasu. Z ocenami zaczekałbym więc na raport komisji śledczej.
Ten dokument mógłby się stać taką białą księgą, na podstawie której można by zadecydować, co dalej z CBA. Czy instytucja ta ma nadal istnieć czy też powinna zostać zlikwidowana.
Ale najważniejszym skutkiem pracy komisji śledczych i publikowania ich raportów, które mogą się stać bardzo ważnym fragmentem ogólnej, całościowej białej księgi opisującej wykorzystywanie resortów siłowych i wymiaru sprawiedliwości do celów politycznych, powinno być wprowadzanie zmian instytucjonalnych.
Tylko one mogą bowiem zagwarantować, że pewne działania więcej się nie powtórzą, albo co najmniej że ich powtórka będzie mniej prawdopodobna. Mam na myśli choćby skok na media publiczne – radio i telewizję, które PiS z taką łatwością przejęło.
Platforma jeszcze przed wyborami obiecała istotną zmianę prawnokonstytucyjną – rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Takich rozwiązań potrzeba więcej. Trzeba wzmocnić niezależność instytucji, których zadaniem będzie patrzenie rządzącym na ręce. Taki jest najgłębszy sens “sprzątania po PiS”. Potrzeba tylko dobrych chęci, silnej woli i konsekwencji ze strony obecnego rządu i premiera.
Decyzja co do tego, czy są podstawy do stawiania konkretnych zarzutów konkretnym osobom z rządu PiS, należy oczywiście do prokuratorów. Nie trzeba być jednak nader wnikliwym obserwatorem życia publicznego, by stwierdzić, że pewne sprawy powinny znaleźć finał w sądzie, bo nie wszystko, co robiły poprzednie władze, wydaje się do końca zgodne z prawem.
—not. k.b.
Autor jest dyrektorem programowym Instytutu Spraw Publicznych
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA