Wywiady i opinie

Cała Polska ratuje swój budżet

Autorski przegląd prasyBudżet jest chory. Na razie jeszcze nie śmiertelnie, ale stan jego jest poważny. Leży pod kroplówką, do której z różnych stron skapują mniejsze lub większe porcje lekarstwa
"Fiskus zabiera pieniądze dorabiającej latem młodzieży" - pisze "Gazeta Prawna". Od drobnych umów zlecenia i o dzieło zapłacą według zryczałtowanej stawki 18 proc. Zawsze trochę się uzbiera.
Z całą pewnością więcej uda się pobrać od tych, którzy jeszcze mają. "PKO dzieli się zyskiem" - skromnie pisze "Dziennik". Skarb Państwa z tytułu dywidendy otrzyma od największego polskiego banku 500 mln zł. Skarb trochę się obruszył, bo liczył na więcej, niemniej jednak większa transfuzja mogłaby zagrozić zdrowiu dawcy, a to byłoby jednak zbyt pochopne działanie. Szerzej traktuje problem "Rzeczpospolita", pisząc, że "Spółki ratują budżet", oczywiście te, do których budżet może się uśmiechnąć o datek, czyli z udziałem państwa. Swoje do kroplówki wpuściły już KGHM, Giełda Papierów Wartościowych, Tauron, Polska Grupa Energetyczna, Enea, Bogdanka... Razem z PKO BP da to ok. 4,5 mld zł, czyli już o 1,5 mld zł więcej niż zapisano w budżecie. Ale w obecnej sytuacji to mało. Tymczasem w kasie PZU bezczelnie leży sobie 8,8 mld zł kapitałów zapasowych i 3 mld zysku z ubiegłego roku. Nic dziwnego, że serce budżetowi bije szybciej, gdy z nadzieją zagląda na konta ubezpieczyciela. Co w tym kontekście ciekawe, Najwyższa Izba Kontroli wytknęła Skarbowi Państwa, że jak gospodarka miała się lepiej, to ten marnie się starał, a teraz, kiedy trzeba dokładać do kroplówki, mamy mało. "Odkładali prywatyzację aż im spółki padły" - pisze "Gazeta Wyborcza". NIK twierdzi, że poprzedni ministrowie skarbu popełnili kosztowny błąd, nie sprzedając mniejszościowych udziałów w spółkach. A dziś co trzecia ze spółek sprywatyzowanych jeszcze w latach 1991-1995, w której skarb zachował tzw. resztówki, jest w stanie upadłości lub likwidacji. A to oznacza, że nie będzie ani pieniędzy ze sprzedaży akcji, ani z dywidendy z 11 dużych firm, które wymienia Izba. Z pewnością by się dziś przydały.
Dlatego budżet nie tylko ratuje się dywidendową kroplówką, ale i przestał dawać innym, którzy potrzebują. Na przykład ZUS. "Emerytury na kredyt" wieszczy "Gazeta Wyborcza", pisząc, że na wypłatę rent i emerytur zabraknie w tym roku 5-8 mld zł. Budżet nie dołoży, bo "cienko przędzie". Zakład Ubezpieczeń Społecznych zapłaci za to, bo będzie musiał zaciągnąć komercyjny kredyt. Swoją obywatelską, nieroszczeniową postawą też podratuje kasę państwa. Tylko obywatele jacyś oporni - 89 proc. badanych przez GfK rodaków (na zlecenie "Rzeczpospolitej") jest przeciwnych podnoszeniu podatków, by ratować finanse państwa. Dlatego we wczorajszej "Rz" rozpoczęliśmy akcję "Nie wyższym podatkom", której celem jest pokazanie, że budżet może i wymaga obecnej kroplówki, ale i poważnej, systemowej operacji, która przywróci mu zdrowie. Akcję podchwycił "Super Express" pisząc, że "Polaków nie stać na wyższe podatki. Jesteśmy zbyt biednym społeczeństwem, by godzić się na dodatkowe obciążenia naszych domowych budżetów". Narodowy opór ma zresztą swoje uzasadnienie. Z badań IQS & Quant dla ING, do których dotarła "Rzeczpospolita" wynika, że "Polacy są przekonani, iż kryzys przejdzie bokiem, a sytuacja wkrótce się poprawi". Dlatego nie ma sensu ruszać podatków i dodatkowo dokładać się do państwowej kasy. Ekonomiczna edukacja 20 lat transformacji przyniosła efekty - jesteśmy świadomi, że każdy musi zadbać o swój budżet sam. Dlaczego rząd się jeszcze tego nie nauczył? Odkładanie na wieczne nigdy reformy finansów publicznych jest tego najlepszym dowodem.
Źródło: ekonomia24

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL