fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Odsuną śledczych ścigających sędziów?

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Prokuratorom będącym o krok przed postawieniem przed sądem sprawców największej afery w polskim sądownictwie grozi odsunięcie od śledztwa. Dziś sąd pozbawił immunitetu jednego z kluczowych sędziów podejrzanych w tej aferze.
Miłosz B., sędzia sądu okręgowego w Bielsku-Białej straci immunitet - poinformowała „Rz” rzeczniczka warszawskiego Sądu Apelacyjnego Barbara Trębska. Sędzia jest podejrzany o to, że za 20 tysięcy łapówki nie zgodził się na areszt dla jednego z najgroźniejszych polskich mafiosów Ryszarda Niemczyka ps. Rzeźnik. To największa do tej pory afera wykryta w polskim wymiarze sprawiedliwości. Tymczasem prokuratorom, którzy ją wykryli grozi odsunięcie od tego śledztwa i przesunięcie na podrzędne stanowiska.
Pośrednikiem przy wręczaniu łapówki od Niemczyka był inny sędzia Grzegorz W. Immunitety straciło już dwóch sędziów. Kolejne wnioski w sprawie dwóch innych sędziów czekają na rozpatrzenie. Grzegorz W. w tej sprawie ma status tzw. małego świadka koronnego. Po przedstawieniu mu dowodów poszedł na współpracę z prokuraturą. W zamian za łagodniejszy wymiar kary zgodził się opowiedzieć o korupcji w bielskim wymiarze prokuratury. Jego zeznania były tak porażające, że prokuratorzy zaczęli podejrzewać, że mają do czynienia ze zorganizowaną grupą przestępczą w togach. Podejrzani usiłowali podważyć jego wiarygodność rozpuszczając pogłoski, że jest on psychicznie chory. Jednak nic takiego w toku postępowania nie dowiedziono.
W toku postępowania okazało się, że prokuratorzy muszą przyjrzeć się nie tylko sędziom ale i swoi kolegom nierzadko pracującym biurko w biurko. Dwóch z nich odsunięto od śledztw i zajmuje się nimi prokuratura katowicka. Warszawski sąd uznał co prawda, że zarzut działania w zorganizowanej grupie przestępczej będzie trudny do obronienia. Nie miał miał jednak wątpliwości oceniając zarzut korupcji za bardzo prawdopodobny. Do wręczenia łapówki Miłoszowi B przez Grzegorza W. miało dojść 19 stycznia 200 roku. Jednak prokuratorzy uważają, że na czele przesyępczego układu w bielskim sądzie stał wieloletni przewodniczący Wydziału Karnego Jarosław G. Śledczy, kiedy tylko sąd uchyli mu immunitet zamierzają postawić mu aż 19 zarzutów korupcyjnych. On również w zamian za łapówki miał przyczynić się do tego, że Niemczyk tak długo mógł przebywać na wolności. Dwukrotnie uchylił mu bowiem areszt i wycofał listy gończe za bandytą. Sędzia miał przyjąć (m.in. od prokuratorów działających na rzecz bandytów)) nie tylko 30 tysięcy złotych ale również karnet do agencji towarzyskiej. Właścicielką tej agencji była matka Niemczyka, karnet obejmował darmowe usługi seksualne oraz drinki. Kiedy udało się Niemczyka wreszcie zamknąć nie siedział długo. Zbiegł on w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach z więzienia w Wadowicach, które leżą zresztą niespełna 40 km od Bielska-Białej. Schwytano go dopiero po pięciu latach. W marcu br. Został skazany za udział w zabójstwie Andrzeja Kolikowskiego ps. Pershing. W chwili obecnej trwa kolejny proces Niemczyka. Prokuratura czeka na uchylenie immunitetów jeszcze dwóm sędziom Krzysztofowi F. i Jarosławowi S. Ich również śledczy podejrzewają o korupcję. Nie jest jednak pewne czy prokuratorzy, którzy prowadzili śledztwa doczekają na stanowiskach końca postępowania. Szefowa katowickiej apelacji przesuwa bowiem najlepszych śledczych na podrzędne stanowiska. Taki los spotkał już szefową bielskiej prokuratury okręgowej Małgorzatę Bednarek. Nowa szefowa katowickiej apelacji już zapowiedziała, że Badnarek straci stanowisko. – Argumenty, jakie mi przedstawiono, mające przemawiać za moim odwołaniem, zmroziły mnie. Dowiedziałam się, że obciąża mnie to, iż poinformowałam opinię publiczną o sprawie korupcji w bielskim wymiarze sprawiedliwości – mówiła we wtorek „Rz”. W środę odmówiła informacji na temat sytuacji w bielskiej prokuratorze. Z kręgów zbliżonych do prokuratury apelacyjnej w Katowicach uzyskaliśmy jednak informację, że bielscy prokuratorzy badający sprawę korupcji wśród sędziów spodziewają się przesunięcia na podrzędne stanowiska. – Jest wysoce prawdopodobne, że śledztwo w ogóle zostanie zabrane z Bielska-Białej – mówi „Rz” nasz informator. – Zmiany kadrowe w prokuraturach to nie czystki, o dymisjach i nominacjach decydują umiejętności, a nie poglądy polityczne prokuratorów - mówił w środę w Sejmie zastępca prokuratora generalnego Marek Staszak pytany przez posłów PiS o odsunięcia od pracy śledczej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA