fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Europa światowym producentem leków

Fotorzepa
Greg Perry, prezes Europejskiego Zrzeszenia Producentów Leków Generycznych (EGA)
Rz: Wygasa większość patentów na innowacyjne leki. To szansa dla producentów leków generycznych, czyli firm wytwarzających tańsze odpowiedniki oryginalnych preparatów. Czy do nich będzie należeć przyszłość branży?
Greg Perry: Sytuacja producentów leków generycznych wygląda nieco mniej różowo, niż można by sądzić po kilku pozytywnych dla nich tendencjach, jak masowe wygasanie patentów czy starzenie się europejskich społeczeństw, a co za tym idzie wzrost konsumpcji leków. Mamy światowy kryzys finansowy, a rządy większości krajów europejskich różnymi sposobami dążą do obniżania cen leków. To może zagrozić płynności firm i przyszłym inwestycjom w rozwój. Producenci muszą też spełniać coraz więcej wymogów na skutek wprowadzania przez Unię nowych regulacji. Ceny więc spadają, a koszty rosną. Producenci leków innowacyjnych nie składają broni i wciąż używają różnych metod, by nie dopuścić generycznej konkurencji do udziału w rynku. Do tego dochodzi rosnąca w siłę konkurencja ze strony krajów azjatyckich. Polski rynek leków to w 80 proc. właśnie preparaty generyczne. Co powinny robić w tej sytuacji działające na nim firmy, żeby wykorzystać ten potencjał mimo niekorzystnych tendencji?
Dzisiejsza konferencja w Warszawie, zorganizowana w ramach polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej, jest pierwszym krokiem ku temu, by Europa stała się w niedalekiej przyszłości światowym centrum produkcyjnym leków. Światowa sprzedaż wysokiej klasy preparatów generycznych będzie rosła w miarę jak w szybko rozwijających się krajach, takich jak Chiny czy Indie, przybywa nowej klasy średniej. W Indiach to już ok. 300 mln osób – potencjał nabywczy porównywalny z Europą. Europa ma wszelkie dane, by produkować na ich potrzeby.  Polska jest w szczególnie dobrej sytuacji jako kraj, który już ma silną krajową bazę produkcyjną – wiele światowych firm ulokowało tutaj swoje fabryki. Tak, ale to tylko zaplecze produkcyjne. Działy badań i rozwoju zwykle są gdzie indziej. Mam wrażenie, że większość europejskich polityków koncentruje się na roli innowacji, zapominając o wadze wytwarzania. Oczywiście z naukowego punktu widzenia innowacyjność gospodarki jest bardzo ważna, ale nie można przy tym zapominać o roli, jaką spełnia „zaplecze produkcyjne". Czyli ta nudna, tradycyjna produkcja, która przecież stwarza nowe miejsca pracy zarówno dla naukowców i specjalistów, jak i mniej wykwalifikowanych pracowników. Trzeba odmitologizować to pojęcie, pozbawić je negatywnych konotacji. I doceniać fakt, że Polska ma bardzo silną bazę produkcyjną w branży farmaceutycznej. Wielka Brytania – na przykład – może tylko pomarzyć o takiej sytuacji. —rozmawiała Beata Chomątowska
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA