Giełda

Możliwy awans GPW do grupy rynków rozwiniętych

Ludwik Sobolewski, prezes GPW
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Polska została wpisana przez FTSE na listę obserwacyjną, z której można awansować do grupy rozwiniętych rynków. Do tej pory należeliśmy do rynków wschodzących
FTSE Group, organizacja zajmująca się tworzeniem indeksów giełdowych, ogłosiła rezultaty corocznej klasyfikacji krajów. Zgodnie z nią, Polska jako jedyny kraj w regionie został przesunięty z grupy emerging markets na listę obserwacyjną, z której można awansować do kategorii rozwiniętych. Podobny awans, co Polskę czekać może Tajwan. Z grupy rynków rozwiniętych spaść za to może borykająca się z problemami Grecja. Ukraina znalazła się z kolei w kolejce do grupy krajów z kategorii "frontier".
- Stajemy się podmiotem, który jest identyfikowany jako aranżujący rynek dla krajów regionu i wschodnich sąsiadów Unii Europejskiej i FTSE to zauważyła - stwierdził prezes Ludwik Sobolewski, prezes GPW.  Liczący indeksy biorą pod uwagę m.in. kapitalizację, udział inwestorów zagranicznych i koncentrację obrotu na poszczególnych spółkach i branżach. Warszawska giełda zyskała w oczach inwestorów m.in. dzięki zwiększeniu udziału firm spoza sektora bankowego w obrotach oraz napływowi banków inwestycyjnych. FTSE nie podaje, kiedy należy oczekiwać ostatecznej promocji polskiego rynku. Kategoryzacja GPW ma wpływ na decyzje podejmowane przez zagraniczne fundusze inwestycyjne.
Wiesław Rozłucki, b. prezes GPW Ewentualne wejście Polski do grupy rynków rozwiniętych oznacza, że spełnia się właściwie marzenie twórców rynku kapitałowego w naszym kraju. Ale pamiętajmy, że „developed markets" to zbiór, który obecnie rozwija się powoli. Dlatego też mam nadzieję, że trochę jeszcze na liście obserwacyjnej poczekamy na awans. Co prawda sama giełda i oferta dla inwestorów jest już w pełni rozwinięta, ale musimy akcentować, że nasza gospodarka, a więc baza, na której giełda pracuje rozwija się dwa razy szybciej, niż Europa Zachodnia. Mamy przed sobą potencjał wzrostu charakterystyczny dla emerging markets, a nie grupy rynków rozwiniętych. I o tym powinniśmy przypominać.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL