fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Katastrofa smoleńska

SKW nie ma prawa sprawdzać szkoleń w armii?

Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
SKW nie informowała o nieprawidłowościach w specpułku wożącym VIP-ów. Szef kontrwywiadu twierdzi, że służba nie ma takich uprawnień
Służba Kontrwywiadu Wojskowego nie przekazywała szefowi MON informacji o nieprawidłowościach w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego – ujawniła na początku sierpnia „Rz".
A komisja Jerzego Millera badająca okoliczności katastrofy smoleńskiej w raporcie zaznaczyła, że sytuacja w pułku była katastrofalna, m.in. ciągle łamano procedury bezpieczeństwa, a nawet fałszowano dokumenty nadające uprawnienia załodze.
SKW ma w swoich ustawowych zadaniach m.in. analizowanie i zwalczanie zagrożeń mogących mieć znaczenie dla obronności państwa, bezpieczeństwa lub zdolności bojowej Sił Zbrojnych RP i MON. Pozyskane informacje ma obowiązek przekazywać ministrowi obrony, prezydentowi i premierowi.
Jak to możliwe, że w przypadku specpułku milczała?
To chcieli ustalić posłowie z Sejmowej Komisji do spraw Służb Specjalnych. W ostatni czwartek na ich posiedzeniu pojawili się szef SKW gen. Janusz Nosek i Jacek Cichocki, minister ds. służb specjalnych w Kancelarii Premiera.
Jak ustaliła „Rz", obaj przekonywali, że kontrwywiad wojskowy nie zajmuje się nadzorem nad procesem szkolenia w jednostkach wojskowych, bo nie ma takich uprawnień.
– SKW taką interpretacją chce uciec od odpowiedzialności – mówi „Rz" Marek Opioła (PiS), członek sejmowej speckomisji.
Wątpliwości co do stanowiska służby ma też Janusz Krasoń (SLD), wiceszef komisji:
– Szkolenia są przecież elementem mającym znaczenie dla zdolności bojowej armii.
Podobnego zdania jest również gen. Marek Dukaczewski, były szef Wojskowych Służb Informacyjnych.
– SKW ma obowiązek zbierać i weryfikować wszystkie informacje, które rzutują na zdolność wykonywania przez siły zbrojne swoich zadań, czyli także te dotyczące szkoleń – mówi gen. Dukaczewski. Dodaje, że w przypadku wykrycia nieprawidłowości takie informacje powinny trafić na biurko szefa MON lub do prokuratury.
Posłowie uważają, że w takiej sytuacji konieczna jest zmiana przepisów o SKW.
– Należałoby precyzyjnie określić, co należy do obowiązków kontrwywiadu wojskowego – mówi Krasoń.
– Jednak będzie musiał to zrobić już nowy parlament, który kwestię powinien potraktować priorytetowo.
Tomasz Siemoniak, szef MON, po objęciu stanowiska na początku sierpnia zaczął analizować działania SKW.
Jacek Sońta, rzecznik resortu, nie chciał jednak zdradzić „Rz", jak została oceniona służba. Stwierdził, że „SKW realizuje wszystkie zadania zgodne z zapisami prawa".
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA