fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Czy polskie państwo chce Muzeum Piłsudskiego

Rozmowa z Krzysztofem Jaraczewskim, dyrektorem Muzeum Józefa Piłsudskiego, wnukiem Marszałka
Ile już lat Fundacja Rodziny Józefa Piłsudskiego walczy o utworzenie jego Muzeum?
Mija 11 lat od chwili, gdy - po kolejnych dziesięciu latach starań - odzyskała działkę w Sulejówku, na której stoi Dworek Milusin.
Ważny krok udało się zrobić w 2008 roku, kiedy Fundacja podpisała z Ministerstwem Kultury umowę o wspólnym tworzeniu Muzeum. Co się wydarzyło od tamtego momentu?
Fundacja wywiązała się ze wszystkich swoich zobowiązań. Przekazała na potrzeby Muzeum - odzyskane w ciągu ostatnich 17 lat - grunty i budynki. Wniosła bezcenne pamiątki. Uzyskaliśmy od władz Sulejówka dzierżawę gruntu, na którym ma stanąć nowy budynek muzealny. I przygotowaliśmy koncepcję architektoniczną inwestycji.
Po stronie Ministra Kultury było natomiast zapewnienie źródeł finansowania inwestycji, z czym są właśnie kłopoty. Co się dzieje?
Muzeum przygotowało projekt Wieloletniego Programu Rządowego „Budowa Kompleksu Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku". Przekazaliśmy taki dokument resortowi kultury jeszcze w 2009 r. Procedura konsultacji i tzw. uzgodnień międzyresortowych zakończyła się po półtora roku pozytywnymi opiniami wszystkich wymaganych ministerstw, po czym dokument utknął w szufladzie. Miał trafić na posiedzenie rządu, ale nigdy nie został rozpatrzony.
I pieniędzy, o których była mowa – 168 mln na realizację całości przedsięwzięcia - nie ma...
Wydaje mi się, że problem nawet nie tkwi w samych pieniądzach.  Gdyby było zielone światło rządu, czyli zaakceptowany wieloletni program Muzeum, gwarantujący realizację kompleksu, łatwiej byłoby np. szukać dodatkowych sponsorów. Oczekujemy zatem jasnej deklaracji, czy państwo polskie naprawdę chce, by to muzeum powstało. Bo jeśli będzie taka wola, znajdą się i pieniądze.
Urzędnicy deklarują, że wolę mają, ale tych pieniędzy właśnie brakuje. Stąd pomysł zmiany etapów inwestycji, cięcia kosztów o jedną trzecią i przesunięcia w czasie budowy budynku muzealnego z ekspozycja stałą.
Jako dyrektor muzeum jestem tylko wykonawcą ustaleń między fundacją a ministerstwem. Ale dla mnie pomysł zmian w uzgodnionym już programie inwestycji jest absolutnie nie do przyjęcia. Mamy przekreślić wszystko, do czego udało się dojść po półtora roku konsultacji – zakres robót, harmonogram, kosztorys? Zaczynać od nowa? A z czego zrezygnować?  Czy naprawdę chodzi o oszczędność rzędu 50 mln zł...
Więc jeśli nie, to o co?
Jeszcze cztery lata temu była szansa, by muzeum finansować z funduszy unijnych. Fundacja była za  takim rozwiązaniem, bo gwarantowało ono, że Muzeum Józefa Piłsudskiego nie będzie upolitycznione. Ale wtedy nasz projekt został skreślony z listy ubiegających się o fundusze unijne m.in. z powodu wątpliwości, czy miałby on "zasięg ponadregionalny". Może niezbyt klarownie uzasadniliśmy, że ta Muzeum Józefa Piłsudskiego to kolejne ogniwo w łańcuchu instytucji, kształtujących polską tożsamość – Europejskie Centrum Solidarności, Centrum Myśli Jana Pawła II i Muzeum Powstania Warszawskiego. Uznano jednak, że  Muzeum Józefa Piłsudskiego nie ma "strategicznego charakteru z punktu widzenia polityki kulturalnej państwa". Dopiero wtedy minister kultury powołując muzeum zobowiązał się w umowie do sfinansowania inwestycji. Dla nas ta umowa jest jedynym nienaruszalnym, stałym punktem odniesienia. To z niej wynika, że Muzeum Józefa Piłsudskiego zostało powołane, by wybudować kompleks muzealny z nowym budynkiem ekspozycyjnym. I to jest nasz cel.
Ostatnie pismo z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oddala budowę pawilonu muzealnego, który miał być otwarty w 2014 r. na bliżej nieokreśloną przyszłość.
Nie mogę się z tym zgodzić. Prezes Fundacji Rodziny Józefa Piłsudskiego już odpowiedział ministerstwu, że w takim razie fundacja zmuszona będzie wycofać się z całego przedsięwzięcia.
Jest jeszcze kwestia umowy z Sulejówkiem. Naprawdę myśli Pan, że władze miasta zażądałyby zwrotu wydzierżawionej działki gdyby do 2014 roku, muzeum – chociaż w stanie surowym – nie powstałoby?
Postawmy się na miejscu władz miasta. Żeby oddać nam Milusin, samorząd musiał przenieść przedszkole. Żeby przekazać nam „Drewniak" – zbudowano dla jego dotychczasowych lokatorów dom komunalny a za Willę Bzów – nową przychodnię. Skoro miasto dało od siebie aż tyle, licząc, że Sulejówek będzie miał muzeum, to nie może czekać w nieskończoność i ma prawo żądać, by umowa dzierżawy była realizowana. A przez ostatnie zapowiedzi resortu kultury zagrożenie – że stracimy ten teren, bo nie dotrzymamy terminu budowy – jest bardzo realne.
Rozmawiał Pan o tym z ministrem Bogdanem Zdrojewskim?
Uważa, że nie ma takiego zagrożenia.
Rozmawiali  Izabela Kraj, Tomasz Stańczyk
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA