fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rpkom

Sieć VDSL będziemy budować pragmatycznie

ROL
Start sieci nowej generacji w technologii VDSL2, jaką Telekomunikacja Polska ogłosi oficjalnie w poniedziałek ma dla niej silny walor wizerunkowy. Jak mówi w rozmowie z rpkom.pl Maciej Witucki dzięki niej TP wyjdzie ze wstydliwej niszy operatorów, którzy nie mogą zaoferować najwyższych pakietów przepustowości, jakie są dzisiaj dostępne na rynku. TP liczy na sprzedaż kilkunastu tysięcy portów VDSL do końca tego roku.
- Już trochę wiadomo na temat nowej oferty dostępowej w technologii VDSL: kiedy wystartuje, na jaką skalę... Jakie planujecie tempo rozwoju tej sieci?
Maciej Witucki, prezes zarządu TP: - W pierwszej fazie będziemy mieli ok. pół miliona gospodarstw domowych w zasięgu sieci VDSL. W zależności od popytu, do końca roku może ich być ok. 1 mln, a w ciągu trzech lat kilka milionów. To właśnie popyt będzie dla nas głównym czynnikiem determinującym rozwój zasięgu tej usługi. Na początku dominować będzie modernizacja linii ze standardu ADSL2+, na którą przypadnie ok. dwóch trzecich nowych linii. Pozostała część linii, to będą nowe inwestycje.
- Jak docelowo wyobrażacie sobie technologiczną strukturę swojej sieci? W jakim stopniu ADSL zostanie z niej wyrugowany?
- Na dziś nie wyobrażamy sobie możliwości całkowitego przejścia na technologię VDSL. Od strony technicznej wymagania są wysokie. Trzeba zainwestować w skrócenie miedzianej pętli do kilkuset metrów, a to kosztuje. Istnieje wiele rejonów, gdzie jeszcze długo nie będzie to opłacalne, chociaż regionalne programy budowy sieci szerokopasmowych dają nadzieję, że będzie takich miejsc coraz mniej. Uważam, że co najmniej 40 proc. linii w naszej sieci pozostanie w standardzie ADSL. Reszta to kombinacja VDSL i linii optycznych. Udział FTTH będzie zależeć od możliwości i opłacalności rozwoju tej technologii.
Nasze podejście do rozwoju VDSL będzie pragmatyczne. Nie zainwestujemy w przysłowiowe „gdzie popadnie", ale tam, gdzie mamy największe szanse na sprzedaż usług. Wykonaliśmy dużą pracę, żeby rozpoznać lokalną konkurencję i to nawet na poziomie pojedynczych budynków. Nie widzimy większego sensu inwestowania w VDSL tam, gdzie kablowi konkurenci już wdrożyli DOCSIS 3.0. Tam trudno z nimi wygrać. W tych miejscach można skutecznie konkurować jedynie, gdyby dostępna była hurtowa oferta w sieci kablowej.
- Skąd macie dane o sieci konkurencyjnych firm?
- Wiele można się dowiedzieć, kiedy odejdzie się od biurek i ruszy w teren. Widać, na jakich klatkach wiszą skrzynki ze wzmacniaczami operatorów kablowych, jakie i czyje ulotki są tam porozkładane. Rozpisaliśmy dokładnie zasięgi konkurencyjnych sieci i oferowane w nich przepustowości. Handlowcy będą chodzili z dokładnie kierowaną ofertą. Wykonaliśmy naprawdę dużą pracę, ponieważ dzisiaj, jeszcze raz to powtórzę, nie widzimy sensu we frontalnym starciu z sieciami telewizji kablowej w miejscach gdzie są obecni od dawna i silni.
Dodam, że wdrożenie VDSL ma dla nas w znacznej mierze charakter utrzymaniowy. Nasi klienci nie powinni żyć w przekonaniu, że jeżeli chcą dostępu szybszego niż 20 Mb/s, to jedyne co mogą zrobić, to przejść do sieci kablowej. Chcemy im zaoferować usługi o konkurencyjnych przepływnościach, a dodatkowo zachęcać nową ofertą telewizyjną, jaką wprowadzimy we współpracy z TVN.
- Walczycie o odbicie na rynku szerokopasmowego dostępu. Jaka w tym rola VDSL zważywszy, że w tym roku zasięg tej sieci będzie jeszcze ograniczony?
- Start VDSL jest dla nas bardzo ważny. Wychodzimy z roli operatora, który nie może zaoferować najszybszych usług na rynku. Sprzedażowo VDSL również będzie się liczył, ponieważ spodziewamy się zdobyć w tym roku kilka, może kilkanaście tysięcy abonentów. Ciężar będzie jednak jeszcze przez dłuższy czas spoczywał na platformie ADSL.
- Jak pozycjonujecie usług VDSL w stosunku do aktualnej oferty?
- Zaproponujemy naprawdę dobre ceny, chociaż oczywiście wyższe, niż w obecnej Neostradzie. Nie ma mowy o zaporowych cenach, choć VDSL będzie usługą o charakterze premium. Z drugiej strony proszę pamiętać, że w Polsce nie ma już dużego pola do obniżek cen dostępu do internetu. Dlatego wraz z wejściem VDSL nie przewidujemy znaczącego przemodelowania cennika Neostrady.
Zmieni się też oferta telewizyjna, która ma dla nas kluczowe znaczenie. Będziemy mogli zaoferować najlepszy, naszym zdaniem, na rynku pakiet kanałów HD. Pakiety „n" będą nie tylko w sieci VDSL, ale na wszystkich naszych platformach, niezależnie od technologii dostępu.
- Powiedział pan, że nie ma sensu budować VDSL tam, gdzie kablowa konkurencja dysponuje siecią DOCSIS 3.0. Czy sposobem na te rejony będzie sieć FTTX? Czy może jakaś część rynku jest już dla TP nie do odzyskania?
- Na pewno „nie zjemy" całego rynku szerokopasmowego dostępu do Internetu w Polsce. Jak powiedziałem z sieciami posiadającymi DOCSIS 3.0 trudno konkurować nie poświęcając rentowności. Z drugiej  strony, rynek poza zasięgiem DOCSIS 3.0, to lekko licząc kilka milionów gospodarstw domowych, po które zamierzamy sięgnąć. Jest o co walczyć. Jeśli chodzi o FTTH, to żaden operator nie będzie w stanie okablować całej Polski i zdobyć 100 proc. rynku. Trudno rozmawiać o tej technologii, jako naszej odpowiedzi na DOCSIS 3.0. Za dużo tu niewiadomych.
- Ile budujecie dzisiaj kwartalnie linii FTTH?
- W ogóle nie budujemy. Mamy testowe instalacje na warszawskim Bemowie i kilku innych mniejszych lokalizacjach. Czekamy na rozstrzygnięcia związane z rynkiem hurtowym. Niedawno została wydana decyzja dla rynku czwartego, która reguluje zasady udostępnienia pętli lokalnej w technologii optycznej. Na akceptację czeka teraz nasza oferta ramowa dla produktów na tym rynku. Spodziewamy się, iż UKE powinno ją zaakceptować (lub zażądać poprawek) do połowy roku. Jak będziemy mieli zaakceptowaną ofertę, to zaczniemy powoli budowę sieci FTTH w wybranych lokalizacjach. Potem dopiero przygotujemy ofertę detaliczną na rynek. Na pewno nie wcześniej, niż w przyszłym roku.
- Dlaczego nie powiódł się projekt budowy sieci FTTH we współpracy z Netią? Podobno negocjowana już była treść porozumienia?
- Inwestycje w światłowody są niezbędną, ale zarazem bardzo drogą inwestycją, dlatego pomysł wspólnego działania z Netią był ciekawy. Problemem okazały się uregulowania związane z megaustawą i podejściem do biznesu.
- Rozmawiacie dzisiaj z Netią? A może z kimś innym? Na rynku plotkuje się o rozmowach z Polską Telefonią Cyfrową...
- Nie, żadne rozmowy dzisiaj się nie toczą.
- Co realnie mógłby dać TP jakikolwiek partner do budowy sieci FTTx? Możliwości finansowe, macie większe niż ktokolwiek.
- Dałby regulacyjną stabilizację. Skrycie myślę, choć wiem jak to brzmi, o czymś w rodzaju pozytywnego koncesjonowania. Chciałbym, żeby wszyscy zainteresowani operatorzy siedli przy stole np. w Urzędzie Komunikacji Elektronicznej i zadeklarowali wysokość inwestycji. UKE określiłby zapotrzebowanie na infrastrukturę i każdy z operatorów dostałby na zasadzie wyłączności do zagospodarowania dany region. Oczywiście z obowiązkiem przedstawienia rynkowi hurtowej oferty na dostęp telekomunikacyjny do tak wybudowanej infrastruktury.
Uważam też, że z uwagi na ryzyko inwestycyjne i ekonomikę budowy sieci optycznych, przydałoby się coś na wzór zachęt, czy nawet wakacji regulacyjnych, dzięki którym operatorzy mieliby zagwarantowany zwrot inwestycji choćby na minimalnym poziomie.
- Tego nie zaakceptuje Komisja Europejska.
- Takie było do tej pory stanowisko, ale w Brukseli słychać już nowe głosy. Komisja zdaje sobie sprawę, że na czysto komercyjnych, rynkowych warunkach w Europie sieci optycznych szybko nie przybędzie. Mówi się nawet do stworzeniu jakiegoś mechanizmu finansowania inwestycji z publicznymi gwarancjami (publiczny fundusz, obligacje itp.) Widać z tego, że stanowisko Komisji się zmienia.
Osobiście nie spodziewam się, aby znalazł się jeden złoty środek na budowę sieci NGA. Tak, jak stosowane będą różne technologie, tak różne będą modele finansowania i użytkowania infrastruktury. Mam na myśli własne sieci operatorów, współużytkowane itp.
- Jak jest z Porozumieniem 2.0?
- To bardziej medialna nazwa, kojarząca się z wcześniejszym porozumieniem TP/UKE, na bazie której teraz UKE spodziewa się od nas spektakularnych deklaracji. Dla mnie „Porozumienie 2.0", jest znalezieniem z regulatorem konsensusu dotyczącego otoczenia regulacyjnego (decyzje i oferty ramowe dla rynku czwartego i piątego) oraz zasad i wysokości ustalania stawek hurtowych na FTTH. Wtedy będziemy mogli uroczyście ogłosić zakończenie budowy linii miedzianych i realizację inwestycji wyłącznie w technologii FTTH, co nam się bardzo marzy.
Będziemy też mogli ostrożnie przedstawić nasze plany inwestycyjne na kolejne lata, ale na pewno nie w postaci sztywnych zobowiązań, jak to stało się przy okazji porozumienia z 2009 r. Nie wyobrażam sobie teraz deklaracji o milionach linii FTTH. To niemożliwe. Nie wiem nawet, czy w związku z tym uzgodnienia z UKE mogą i muszą mieć formę dokumentu. Choć oczywiście jesteśmy otwarci na publiczne przyjęcie wspólnego stanowiska i uściśnięcia dłoni przed kamerami z prezes Anną Streżyńską.
- Dziękujemy za rozmowę.
rozmawiał Łukasz Dec
Źródło: rpkom.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA